Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft dwustronny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft dwustronny. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 sierpnia 2011

Wymaniona:P

Z Matkasem jest tak, że pomimo, że potrafi takie fajne rzeczy robić jak w poprzedniej notce, to ostatnio stwierdziła, że ona nie będzie haftować krzyżykami, bo jej kiepsko wyjdzie, a ja jej zrobię ładniej:P Po takim słodzeniu nie mogłam jej odmówić i wyhaftowałam kolejną zakładkę:) Zakładka dla Dany podobała się mamie bardzo, bo miała serduszka. Postanowiłam trochę zmodyfikować mój schemat, żeby serca były jeszcze bardziej sercowate:) I chyba nieźle wyszło, bo Matkas maca ją i maca i nie umie przestać:P


Haftowałam na tej samej taśmie z bordową obwódką. Matkas wybrała sobie jedną z zaproponowanych bordowych mulin DMC. Dwa dni i zakładka była gotowa a mama szczęśliwa:D


I tak mnie mama właśnie bierze pod włos i wymania różne rzeczy:P


DSC07466


Haftowana oczywiście haftem dwustronnym:) Bardzo nim lubię haftować, bo jest on łatwy i przyjemny:)


DSC07471


DSC07468


DSC07469


DSC07476


DSC07477


Dziś odebrałam z empika zamówioną w zeszłym tygodniu książkę. Niestety bezskutecznie szukałam jej w Biedronkach, ale na empik.com prawie wszystko co chcę znajduję:)


DSC07456


A w środku znalazłam mój ulubiony haft dwustronny! Co prawda wykonywany trochę inaczej niż mój, ale i tak dwustronny:)


DSC07481


 


W imieniu mamy, dziękuję bardzo za wszystkie pochlebne komentarze:) A jeśli chodzi o prace moich domowych chłopaków, to...


Tata na maszynie śmiga tak samo dobrze jak mama:) Co prawda żadnych ubrań nie szył, ale wiele rzeczy potrzebnych do swojej pracy sam robi. A z czego ja jestem dumna, to 4(!) daszki do przyczep kempingowych jakie moi rodzice wspólnie uszyli! Tata na pewno miał większy udział, ale jest to wspólna praca. Na zdjęciu poniżej nasza obecna przyczepa i ostatni, czwarty daszek:) W niebiesko-białą krateczkę:D Pierwszy daszek był biały z płótna żaglowego, drugi był czerwony w białe serduszka, a trzeci w czerwono-białą krateczkę. Niestety takie daszki niszczą się najbardziej od greckiego słońca i wszystkiego co spada z oliwek:( A takie daszki są najlepsze na upalne dni, bo dają cień, a nie przeszkadzają podmuchom wiatru, które pozwalają żyć nad morzem w czasie upałów:) Przedsionków w ciepłych krajach zdecydowanie nie polecam, no chyba że ktoś marzy o własnej saunie:P


PICT0127


Zdjęcie jest z zeszłorocznych wakacji:(


Mój tata to prawdziwy skarb:) Potrafi smacznie gotować i pysznie piec! To tata mnie nauczył jak robić kruche ciasto w makutrze! A mamę uczył gotować:) W związku z pracą, tata zna się na drewnie i dużo półek w moim i Maćka pokoju to dzieło taty! Cokolwiek sobie zażyczę tata umie zrobić:) Półkę pod drukarkę, skaner i inne komputerowe sprzęty tata zrobił dokładnie wg mojego projektu. Skaner jest na wysuwanej półce! Jak dla mnie mistrzostwo świata:) Już się z tatą umówiłam, że jak będę miała własne mieszkanie to mi zrobi półki jakie tylko sobie wymyślę:)


Jeśli chodzi o mojego brata Maćka, to muszę powiedzieć, że jestem z niego bardzo dumna:) Pomimo choroby nie poddaje się i kilka lat temu zrobił nam cudne witraże! Ja takich nie umiem, a Maciek umie:) Może nie są idealne, ale ja je bardzo lubię:)


Pierwszy witraż jaki Maciek w życiu zrobił do dziś wisi w kuchni:)


DSC07459


Drugi witraż Maciek zrobił na moje specjalne zamówienie! Poprosiłam o Małą Mi i dostałam Małą Mi:) Co prawda to jest już druga Mała Mi, bo pierwszy witraż z nią potłukłam przy myciu okien:( Ale Maciek zrobił mi duplikat:P


DSC07458


Ostatnia praca, która wisi w domu to ryby. Co prawda u nas nikt nie jest spod znaku ryb, ale Maćkowi się podobały to mamy ryby:D


DSC07461


 


 


marinaduch – Ojej, ale fajnie:) Lubię jak inspiruję innych:)


nuriko – Dziękuję za miłe słowa:) Co będę haftować to zdradzę dopiero jak będę mięć pierwszy miesiąc, czyli pewnie w styczniu:P Co do poszukiwanego przez Ciebie wzoru, to już go widziałam, ale nie wiem czy mam. Jak już to na lapku, ale on jest w MI. A koralikowe to były korale a nie bransoletki:P

wtorek, 8 marca 2011

Mój pierwszy!

Pamiętacie jak przed walentynkami dostałam paczkę od damar5? Dostałam wtedy same fajowe rzeczy, które spełniły swoją rolę i bardzo poprawiły mi humor, gdy tego potrzebowałam. Od tego czasu ostro myślałam jak się odwdzięczyć Danie. Po tym jak wyhaftowałam dwustronną zakładkę dla pagatka, „gadałyśmy” sobie z Daną i wspominała mi, że próbowała haftować dwustronnie, ale miała z tym problemy. No to pomysł na prezent od razu się pojawił! Zanim wzięłam się za haft dokupiłam kilka przydasi dla Dany, które możecie zobaczyć na jej blogu. Dana, nie martw się, wszystko na promocjach:P Nie będę przecież na Tobie przepłacać!


A później  zaczęłam myśleć co by tu wyhaftować. Niestety beżowa taśma z Polski już mi się skończyła, a tutaj nie ma za bardzo co liczyć na taśmy aidowe, więc spojrzałam przyjaźnym okiem na białą taśmę z bordowym brzegiem i... Myślałam, myślałam i wymyśliłam swój własny wzorek! Mój pierwszy oryginalny projekt:P Dana, dziękuję za inspirację:) Dobrze, że mi wyjawiłaś, że lubisz bordowy kolor, bo inaczej nie wiem co by było:P


W dwa lutowe wieczory powstała taka oto zakładka:) Jak wszystkie moje zakładki haftowana dwustronnie:) Uwielbiam ten rodzaj haftu:)


DSC05198


I kilka zbliżeń.


DSC05199


DSC05215


DSC05216


DSC05195


DSC05197


Jak widać haft dwustronny nie jest idealny, bo krzyżyki "biegają" w dwie strony:D Jednym to się nie podoba, a innym tak. Cieszę się, że Danie się podoba:]


Dana po tej przesyłce znowu chce mnie zamordować, czyli jest dobrze:D Choć powoli zaczynam się obawiać naszego spotkania:P


Jeśli komuś podoba się zakładka to oto mój osobisty wzorek. Częstujcie się:) A jeśli dalej nie rozpoznajecie, to podpowiadam: to są serduszka:D


moja zakladka


Natomiast jeśli jesteście zainteresowane haftem dwustronnym to odsyłam do mojego kursiku:) Polecam, bo to naprawdę fajny i przyjemny haft:)


 


Wczoraj tak dobrze mi się haftowało, że prawie skończyłam znaczkowy maj. Dziś już tylko napis mi został do zrobienia:) Jestem szybka jak błyskawica! A jeśli dziś szybko skończę to wezmę się za mały hafcik z koniczynką:P Matkas już wtajemniczona, ale Wy musicie jeszcze poczekać:P


 


Dziękuję za wszystkie komentarze odnośnie zawieszki z koniczynkami:) Mnie też się bardzo podoba:P


 


alexls – Olu, ale trudu żadnego nie było! Nie wiem dlaczego wiele osób tak bardzo narzeka na czarną kanwę, dla mnie nie ma problemu z haftowaniem na niej:) Jeśli chodzi o muliny satynowe, to mnie się nimi haftuje jak w masełku:) Próbowałaś kiedyś, że masz taką złą opinię? Natomiast ta złota nitka, to nie problematyczna mulina DMC, ale o wiele „milsza” w użytku nitka firmy Coats, taka sprzedawana w małych szpulkach. Bardzo mięciutka:) Polecam!


damar5 – Owsianka jak owsianka:P Nie wiedziałam, że może inaczej wyglądać, ale może w Niemcowicach sprzedają ładniejsze:P Ja jestem wielką miłośniczką owsianek, w szafie mam kilka paczek o różnych smakach i przynajmniej raz w tygodniu zażeram się na śniadanie:] I nieważne o jakich smakach, czy z jakimi dodatkami (a lubię np. te z orzechami włoskimi) zawsze wyglądają tak samo. Takie lekkie rzygi:D


paga-tek – Dzięki za info, będę musiała bardziej poszperać w Big Lots. Obok tego mojego jest inny europejski sklep – Aldi. Tam jest sporo żarełka z Europy! I nawet ceny nie są takie złe:)

sobota, 12 lutego 2011

Niespodziajka:P

Nie, nie pomyliłam się w tytule:P Lubię uprawiać słowotwórstwo:D Dzisiejszy wpis miał być o czymś innym, ale skoro moja niespodziajka doszła do adresatki, to będą dziś dwa wpisy:P


Ostatnio wielką radość sprawia mi wysyłanie niespodziewanych przesyłek. Tego „bólu” doznała już Dana, a teraz nadeszła pora na Agatę:) Jeśli jeszcze pamiętacie, to w styczniu dostałam od Agaty (pagatka) śliczne wytwory koralikowe. Tak bardzo się z nich ucieszyłam, że postanowiłam sama sprawić (mam nadzieję:P) trochę radości Agacie. Najpierw zabrałam się za przeszukiwanie szaf, bo chciałam coś wysłać z Polski. Dopiero na obczyźnie okazuje się jak bardzo tęsknimy za niektórymi rzeczami. Ja już po dwóch latach wiem dokładnie, co znajdzie się w moich walizkach w drodze powrotnej do Stanów. I tak podzieliłam się z Agatą kilkoma smakami z Polski. Co dokłanie wysłałam zobaczycie tu. Wiem, dla Was żadna nowość, ale dla nas dwóch utęsknione smaki:) Agata ma się ostatnio o tyle lepiej, że w jej okolicy jest polski sklep. A u mnie nie dość, że nie ma, to jeszcze w hipermarkecie półka z polskimi produktami sukcesywnie się zmniejsza:(


Oprócz cząstki Polski, postanowiłam coś stworzyć. Skleroza męczy, ale przypomniało mi się, że przy okazji prezentowania moich dwustronnych zakładek, Agata pisała, że nie ma jeszcze haftowanej zakładki. No to teraz już ma:P Podpytałam się tylko o ulubione kolorki i wybrałam z nich niebieski, znalazłam wśród wzorków taki, który zmieścił się na taśmie przywiezionej z Polski i zabrałam się za haftowanie. Planowałam haftować dwa dni, ale „dzięki”moim sasiadom, których małżeńska sypialnia jest oddzielona od mojej o jedną cienką ścianę, udało mi się skończyć w jeden wieczór. Ostatni hafcik dwustronny powstał jakiś rok temu i już zapomniałam jaka to frajda haftować dwustronnie:) Igiełka sama śmigała,prawie nie musiałam patrzeć co się działo na taśmie:D Haftowałam trzema nitkami muliny DMC.


Owocem mojej przyjemności jest ta oto zakładka:)


DSC05039


I kilka szczegółów. Wiem, zaraz mi się oberwie, że krzyżyki nierówne i w różne strony. Już to gdzieś czytałam:( Ale taki jest urok haftu dwustronnego, że krzyżyki są w dwie strony:) No i wcale nie uważam, żeby były krzywe:P Jak widać zakładka jest dość prosta, ale też dzięki temu cienka. A to dla mnie zawsze ważne, bo szkoda, żeby niszczyć książkę z powodu zakładki:( Rodzice nauczyli mnie, żeby szanować książki, więc moje zakładki są im przyjazne:)


DSC05040


DSC05041


DSC05042


DSC05043


I jeszcze dowód, że rzeczywiście jest dwustronna:)


DSC05044


 Jakby ktoś miał ochotę spróbować haftu dwustronnego to zapraszam na mój mały kursik, który prezentowałam tu.


No to robię sobie chwilę przerwy, a po niej wracam z kolejnym wpisem, bo już Matkasowi go obiecałam:)


 


haftowaneprezenty – Moje pudełko ma z przodu pleksi.


paga-tek – Z tych co tylko kolekcjonują i nie używają to był mój dziadek:( Jak dla mnie kompletna głupota. Ja wszystkie kolczyki noszę lub nosiłam (jeśli chodzi o te w Katowicach). Mam oczywiście część ulubionych, które najczęściej codziennie bym nosiła, a kilka które pasują do niewielu ubrań czy okazji i dlatego rzadziej je noszę. Z tych prezentowanych wczoraj, najczęściej nosiłam czarne drewniane i te z kotkami. Prawie cały rok noszę codziennie inne kolczyki. To już mój znak rozpoznawczy:) Tylko w Grecji jestem cały czas w małych złotych kółkach od babci, bo im nic się złego nie stanie na słońcu czy w morzu i nie muszę się zmartwić, że je zgubię. No i jak jestem bardzo zapracowana, to też noszę jedną parę – złote kółka, też od tej samej babci, ale już trochę większe:) Moja mama też często zmienia kolczyki, ale ona nosi tylko złote. Dzięki tacie ma w czym wybierać, a ja już się powoli przestaję orientować ile i jakie pary mama ma:P Nic straconego, już żartujemy, że dostane je w spadku:P Tak jak i narzędzia po tacie:P

poniedziałek, 29 marca 2010

Haft dwustronny – kurs:)

Trochę to trwało, ale wreszcie jestem w stanie opublikować mój mały kurs:) I nawet zdążyłam tak jak obiecałam, czyli do końca tygodnia, bo u mnie jeszcze niedziela:P


Po pierwsze najlepiej zacząć od długiej nitki, mniej będzie zgrubień od zaszywania końcówek. Specjalnie dla potrzeb kursu wybrałam pojedyńczą grubą nitkę, żeby wszystko było wyraźnie widać (nawet niedoskonałości). W przypadku kilku nitek muliny, wszystko ładniej wygląda, bo kryje ona lepiej niż pojedyńcza nitka. Pozostałe zakładki, które Wam pokazywałam, haftowałam dwiema lub trzema nitkami muliny. Wszystko postaram się pokazać z prawej i z lewej strony. Strzałki wskazują, w którą stronę został wykonany ostatni widoczny na zdjęciu ruch igłą.


Haftowanie zaczynamy od wężyka. Z każdej strony będą to półkrzyżyki w jedną stronę. Nitki kończę guzełkami, bo u mnie zakładki nie mają lekkiego życia. Jak czytam muszę coś macać, więc jest obawa sprucia:P Zawsze staram sie mieć dwie strony zakładki, prawą, gdzie są tylko krzyżyki oraz lewą, gdzie zaczynam i kończę nitkę. Pierwszy półwężyk wygląda tak:


Z prawej strony


DSC01757


i z lewej strony.


DSC01758


Jak dojdziemy do końca danego rządku, który haftujemy, wracając dokańczamy wężyk czyli robimy półkrzyżyki w pustych miejscach, ale tym razem w drugą stronę.


Z prawej i z lewej strony wygląda to tak samo.


DSC01759


DSC01760


Teraz zaczynamy robić krzyżyki, idąc w jedną stronę postają co drugie krzyżyki, na zmianę z półkrzyżykami. Żeby nitka nie pokrywała już istniejących półkrzyżyków musimy zmienić jej położenie. Ilekroć musimy to zrobić, robimy poziomy lub pionowy ruch igłą (zaznaczony kółkiem).


Z prawej strony


DSC01761


oraz z lewej.


DSC01766


Jak widać po trzecim ruchu mamy w rządku jeden pełny krzyżyk i jeden półkrzyżyk. W czwartym ruchu, czyli wracając do miejsca, gdzie zaczęliśmy, uzupełniamy brakujące krzyżyki i kończymy ten ruch rządkiem wypełnionym tylko krzyżykami.


Z prawej oraz lewej stony będzie to wyglądac tak samo.


DSC01769


I tak właśnie w czterech ruchach powtają całe krzyżyki. Tutaj pokazałam podstawowy ruch na linii prostej. Niestety nie wszystkie wzory są takie proste i tu zaczyna się kombinowanie, bo nie ma jednej instrukcji na wyhaftowanie wszystkich kształtów. W mojej zakładce są np. spirale, które w kolejnych ruchach powstawały właśnie tak.


Pierwszy ruch, z prawej strony


DSC01774


oraz z lewej.


DSC01775


Drugi ruch, czyli pełny wężyk, z prawej


DSC01776


i z lewej.


DSC01777


Trzeci ruch, czyli krzyżyk na zmianę z półkrzyżykiem, z prawej


DSC01778


oraz z lewej strony.


DSC01779


W ostatnim ruchu powstają pełne krzyżyki, czyli to co widać w górnej części zakładki.


 


Na koniec kilka uwag, z mojego własnego doświadczenia:)


- używajcie jak najdłuższych nitek – będzie mniej zaszywania końcówek czyli jak najmniej zgrubień


- starajcie się mieć stronę prawą i lewą zakładki, czyli zakańczajcie nitki tylko z jednej strony (estetyczniej to wygląda)


- kilka nitek muliny kryje lepiej niż jakakolwiek pojedyńcza nitka (mój przykład:)


- odcinki osobno haftowane muszą się składać przynajmniej z 2-3 krzyżyków, żeby skutecznie zahaftować końcówki nitek, pojedyńczy krzyżyk nie wchodzi w rachubę


- bardzo dobrze sprawdzają się wzory geometryczne, haftując breloczek bardziej się namęczyłam niż w przypadku jakiejkolwiek zakładki


- najłatwiej haftować jednym kolorem, częste zmiany kolorów nie są niemożliwe, ale na pewno bardziej kłopotliwe


- praktyka czyni mistrza, nawet w tej właśnie zakładce widać, że pierwsze elementy średnio mi wyszły, a ostatnie o wiele ładniej, dlatego nie zrażajcie się, każda kolejna praca będzie ładniejsza:)


- prucie jest prawie niemożliwe, a przynajmniej bardzo kłopotliwe, bo trzeba je wykonać w czterech ruchach:(


- jeśli trzeba wyhaftować kilka rządków w pionie, jeden nad drugim, są dwie opcje haftowania:


1. wyhaftować do końca jeden i dopiero wtedy zacząć kolejny


2. haftować wszystkie jednocześnie, czyli zacząć od wężyka przechodząc przez wszystkie i w tym samym ruchu skończyć wszystkie


- haftowanie dwustronne jest pracochłonne, bo jeden krzyżyk powstaje w czterech osobnych ruchach i bardzo łatwo się pomylić, dlatego przy pierwszych haftach wykonanych tą techniką sprawdzajcie często czy wszystko jest oki, nawet ja się przy tej zakładce pomyliłam z dwa razy i musiałam pruć, a jest to już moja szósta zakładka, a siódma praca wykonana tą techniką


- w przypadku bardziej skomplikowanych wzorów trzeba trochę pokombinować z pionowymi i poziomymi nitkami


- dla niektórych haft dwustronny jest nieestetyczny, bo krzyżyki są w różne strony (co wcale nie znaczy, że są nierówne) i przy bardziej skomplikowanych wzorach jest dużo nitek w pionie i poziomie, mnie to akurat nie przeszkadza:) dla mnie najważniejsze jest, że zakładka jest w miarę cienka i nie odkształca książki. Bo książki są dla mnie cenniejsze niż zakładki:)


 


A oto efekt końcowy.


DSC01815


DSC01826


DSC01814


DSC01813


I jeszcze kilka zbliżeń na najtrudniejsze elementy wzoru, który haftowałam.


DSC01824


DSC01825


 


Dla zainteresowanych jeszcze opis jak wykańczam zakładki.


DSC01820


Tutaj też stosuję haft dwustronny:) Zwykle zostawiam cztery rządki taśmy i w piątym haftuję dwustronnie. Jak skończę, wypruwam rządki powyżej wyhaftowanych krzyżyków. Jest to dosyć skuteczny sposób obrębiania zakładek, bo nie da się tak prosto wypruć krzyżyków haftowanych dwustronnie:)


 


Mam nadzieję, że kurs jest w miarę zrozumiały:) Jeśli będziecie mieć jakieś pytania, piszcie!


 


A tu dla przypomnienia moje pozostałe prace wykonane haftem dwustronnym (chronologicznie, zeby było widać jak moja technika się rozwijała):


- zakładki dla rodziców są tu


- moja zakładka świateczna jest tu


- grecki breloczek dla taty jest tu


 


Dziewczyny, dziękuję za miłe komentarze dotyczące moich kwiatkowych kolczyków:)


aeljot – Oj, brakuje mi tego zasysania:) A jeszcze bardziej oglądania kilku lub nawet kilkunastu odcinków dziennie:) Najnowszy sezon Lost jest niesamowity, prawie co tydzień zbieram szczękę z podłogi:D Mam tylko nadzieję, że już więcej nie zasnę na kanapie, bo najnowsze odcinki wcale tak późno nie lecą, bo o 21:00.


magda.madziula – Historii o studentach mam wiecej:) To już mój czwarty semestr jako TA (teaching assistant), a pewnie będzie ich jeszcze ze dwa. Jakiś czas temu kiedy jeden ze studentów wylał z buteleczki na stół i podłogę wskaźnik (calmagite, który jest ciemnofioletowy) twierdził, że wskaźnik go atakował!:P A czego uczysz, jeśli można wiedzieć?


 

czwartek, 18 marca 2010

Na szczęście

Co znajdujemy na szczęście? Czterolistną koniczynkę:) A że dziś mamy dzień Świętego Patryka, którego symbolem jest koniczynka, więc postanowiłam pokazać pracę z motywem koniczynek:) Wspominałam już jakiś czas temu, że zrobiłam więcej niż jedną zakładkę, którą pokazywałam tu. Moje pierwsze zakładki wyhaftowałam latem 2008 roku, w czasie pobytu w Grecji. Każda zajęła mi około dwóch dni, bo haftowałam dwustronnie, też po raz pierwszy:) Wszystkie zakladki należą do moich kochanych rodzicków! Ale zacznę od początku. W czasie wakacji śpimy w naszej przyczepie kempingowej , nie mamy telewizora, tylko greckie radio gra cały czas, tudzież polskie przed pójściem spać. A co robimy dla relaksu? Pochłaniamy książki! Co roku przed wyjazdem zaliczałam ze trzy biblioteki i wypożyczałam książki dla całej rodzinki. Dla siebie kupowałam w antykwariatach różne pozycje przez cały rok. Bo książki lubię czytać w jeden sposób – od deski do deski bez przerw, no może tylko na sen:) A jedynie w wakacje mogę sobie na to pozwolić:( W tej sytuacji zakładki to bardzo potrzebna rzecz. Zwłaszcza, że rodzice zawsze używali czegokolwiek, choć najczęściej paragonów ze sklepu:P Do Grecji pojechałam przygotowana. Kupiłam po pół metra ze wszystkich taśm na jakie się natknęłam w katowickich pasmanteriach i sklepach z tkaninami. Znalazłam odpowiednie wzory i zapakowałam cały zbiór muliny jaką wtedy miałam. Reszta należała do rodziców. Każde z nich wybrało taśmę, wzór oraz muliny. A ja tylko wykonałam hafty.


Na pierwszym zdjęciu zakładki taty. Obowiązkowa z greckim wzorem oraz właśnie koniczynkowa:) Obie haftowane Ariadną.


DSC00394


Na drugim zdjęciu zakładki mamy. Tu również wybór padł na grecki wzór (wykonany Ariadną) oraz coś co nazywam azteckim wzorem (wykonany mulinami dołączonymi do włoskiej gazetki Profilo).


DSC00393


Wszystkie miło się haftowało, ale największą przyjemność miałam przy azteckiej, która zresztą najbardziej mi się podoba! Mama tak dobrze dobrała kolory mulin do czerwonej taśmy:) Zresztą zawsze jak nie umiem się na coś zdecydować w moich xxx pracach (kolor muliny, wstążkę, etc) pytam się mojego doradcy czyli mamy. I zwykle stosuję się do rady:)


 


Na koniec chciałam wyjaśnić pewną sprawę, która nie myślałam, że tak się przykro skończy. Pewnie czytałyście moją odpowiedź na komentarz damar5 nt mojego biscornu z zajączkami. Myśłałam, że użyłam odpowiedniej ilości buziek i Dana zrozumie, że żartowałam. Tak się nie stało, ale już sobie całą sprawę wyjaśniłyśmy. Winny tego wszystkiego jest mój tata, bo to po nim odziedziczyłam pewną skłonność:P Otóż jak jestem bardzo zmęczona to mam trochę podwyższony poziom poczucia humoru:D Na żywo lepiej to wychodzi, bo zawsze mam na twarzy banana. Na blogu muszę używać buziek i jak widać nie zawsze w odpowiedniej ilości:( Wszystkie notki na blogu zamieszczam pod koniec dnia czyli właśnie jak jestem już zmęczona, czasem bardzo. Blog traktuję jako odskocznię od wszystkich stresów i dlatego czasem trochę mnie ponosi. Dlatego proszę, bierzcie zawsze na mnie poprawkę. Ja nie staram się obrażać moich czytelników, po prostu zapisuję to, co normalnie bym powiedziała.  Moja grupa też się musiała przyzwyczaić do mojego poczucia humoru, ale teraz już nic ich nie razi, zwłaszcza jak wracam z labu, po kilku godzinach spędzonych ze studentami. Przez najbliższe kilka tygodni mój „dobry humor” może mnie rozpierać, bo jak wiecie przygotowuję się do bardzo ważnego egzaminu. Dlatego od razu ostrzegam, czytacie mój blog na własną odpowiedzialność!!!!!!!


 


Ostatnio dostałam wiele prośb odnośnie schematu do Spring biscornu a także innych schematów Barbary Any. Wszystkie spełniłam, ale niestety nie dostałam żadnego potwierdzenia:( Więc nie wiem czy dostałyście wzory czy nie? A może już niemodne jest dziękowanie za wzory?:P A ja to przegapiłam i zachowuję się jak stara babcia?:) Jeśli ktoś nie dostał ode mnie maila, to dajcie znać, wyślę jeszcze raz.


 


pagatek, damar5, anetakam0 – No i teraz widać kto najbardziej lubi do mnie zaglądać! Dziękuję za miłe komentarze nt moich skromnych bransoletek:) Nie liczyłam na żadne komentarze, a tu taka niespodzianka. Z robieniem biżuterii dopiero zaczynam, więc nie jest to nic bardzo skomplikowanego, ale zawsze mam satysfakcję, że sama coś stworzyłam:) I tak jak już pisałam, najbardziej mi się podobają proste rzeczy. Czasem z upiększaniem można przesadzić (jak ja w przypadku jednej pracy xxx, z której do dziś się z mamą śmiejemy), więc zawsze zanim coś „upiększę” zastanawiam się nad najprostszym rozwiązaniem.