Chwilę mnie znowu nie było, ale jak to po dużej operacji i powrotu do zwykłych czynności i pracy, energii na koniec dnia jest mniej.
Rodzinka wróciła do Katowic pod koniec września i po 7 tygodniach razem zostałam sama. Ale staram się trzymać i walcze o pełny powrót do zdrowia. Mgła mózgowa po narkozie trochę mi utrudnia, ale nie daję się!
Po diagnozie i ustaleniu terminu opecracji, jak tylko usłyszałam, że 5 października będą warsztaty w "mojej" fabryce w Walii i to 8 tygodni po operacji, wiedziałam, że tak się przyłożę do zdrowienia, że dam radę tam pojechać! No i zgodnie z planem, chirurg wyraził zgodę w czwartek przed, a w niedzielę leciałam już do Cardiff!
Stolica Walii przywitała mnie lepszą pogodą niż w zeszłym roku pod koniec stycznia. Warsztaty dwudniowe, ale przed i po udało mi się poprzypominać co mi się w Cardiff podobało. Zaliczyłam też kilka nowych miejsc i cholernie zmęczona, ale niezmiernie szczęśliwa wróciłam do NL w środę.
Walia to przede wszystkim walijski czerwony smok, który już na dworcu w Cardiff na mnie czekał :)
W Cardiff w samym centrum miasta jest zamek! A samo miasto też całkiem przyjemne, spokojniejsze i bardziej w moim stylu niż Londyn, Glasgow, Edynburg czy Bristol, które odwiedziłam w poprzednich latach. Dlatego też tak się cieszyłam, że mogę tam znowu zawitać :)
Wokół zamku jest też piękny park, gdzie miło spędziłam czas.
Walia znana jest też z łyżek miłości, czyli Love Spoons. W mieście jest sklep z małym muzeum. Ciekawa tradycja :)
Oczywiście miałam też plany xxx!
Mam już listę sklepów w UK, gdzie można co nieco pooglądać i zakupić. Niedaleko mojego hotelu był sklep John Lewis, a w nim na ostatnim piętrze dział pasmanteryjny.
W mieście znalazłam też takie coś na chodniku :)
Było to w okolicy jedynej pasmanterii w Cardiff
Gdzie były zestawy z żonkilami, które też są symbolem Walii. Może na następny raz coś z nimi kupię, tym razem coś innego wybrałam. Ale o zakupach xxx na koniec.
Biblioteka bardzo nowoczesna
Jednego wieczoru w okolicy mojego hotelu kręcili serial dla lokalnej telewizji.

A na dworcu autobusowym Halloween na całego!
Zaraz obok dworzec kolejowy. Lubię wybierać hotele dobrze skomunikowane! Zawsze bliżej jak idę z walizką!
Walijski oddział BBC też obok!
Może już zauważyłyście na zdjęciach, ale język walijski daleki jest od angielskiego. Nawet policja to heddlu....
Zamek zawsze jakoś mi po drodze, więc obfotografowałam go w każej pogodzie i o różnych porach dnia i nocy :P
W ostatni dzień dojechałam na otwarcie do Hobby Craft, ale znowu mocno się rozczarowałam. Niby największa robótkowa sieciówka w UK, ale to nie to. Jednak w Joann, Michaels czy Hobby Lobby w Michigan było lepiej :P
Były też jakieś przeceny, ale ostatecznie kupiłam jeden malutki zestaw za 1 funta.
12 mini zestawów do xxx w takich pudełkach widywałam już w TK Maxxie w NL.
Wydaje mi się, że te zestawy na święta co roku są te same. Mam już kilka z poprzednich lat.
Zaliczyłam też wiele supermarketów, bo pracuję w opakowaniach i lubię w każdym nowym kraju zobaczyć nasze produkty i te konkurencji. Także w UK, jak i w NL, mają polskie półki :)
4 intensywne dni, ale warto było przez chwilę się poczuć jak zdrowa osoba :)
A to moje zakupy
Gazetka z kalendarzem na rok 2027
Plus smok walijski, kilka drewienek i zestaw do haftu płaskiego z Hobby Craft, na wypróbowanie.
Skromnie, bo oszczędzam :D
Kolejna i ostatnia w tym roku delegacja będzie do fabryki w Poznaniu :) Ale to za miesiąc!
Udanego weekendu! Przez NL przechodzi właśnie sztorm, ale to nic nowego ani nadzwyczajnego :P