niedziela, 17 kwietnia 2022

Zdrowych

      Ździebko z poślizgiem, ale tegoroczne święta mamy intensywne :) W pracy wolne od piątku, więc włóczymy się po bliższych i dalszych okolicach.

A jeszcze przed świętami udało mi się sfotografować ostatni zeszłoroczny haft, czyli drugi ocieplacz z Rico Design. Też różowy i mający jeszcze więcej róż niż poprzedni. Kiedyś nie do pomyślenia, żebym go wyxxx, a teraz bardzo mi się podoba :)


Ocieplacz tak samo skonstruowany jak poprzedni, więc haft na tasiemce do wyxxx i przyszycia. Zajął mi aż jeden wieczór :P








I sesja w terenie. W parku w Barneveld zawsze są cudne kwiatki :)






I oba razem! 

Ostatni będzie taki! Myślę, że wyrobię się z nim do kolejnej Wielkanocy :P


W tym roku dostałam dwie karteczki z życzeniami. Pierwsze dotarły od Dany z Niemiec.


A drugie od Ivony z Toronto :)



Dziewczyny, dziękuję bardzo za pamięć :) Ivona hafcik cudny! Uwielbiam Twoje ręcznie robione karteczki :)

A święta intensywne, bo w domu nie siedzimy. W piątek pojechaliśmy do małego miasteczka Hoorn, powyżej Amsterdamu.


Trochę przypomniałam sobie stare czasy i godziny wysiedziane na różnych lotniskach :P




Wczoraj byliśmy w Brukseli :)


Do Manneken Pis nie dało się zbliżyć, takie tłumy!


A dziś zabrałam rodzinkę do Amsterdamu :) Też tłumnie, ale zaliczone!


Wolne mamy jeszcze jutro, bo w Niderlandach tak jak w Polsce też obchodzimy drugi dzień świąt.


Zdrowych i pogodnych świąt Wielkanocnych!


Na następny raz będzie hafciarskie podsumowanie roku 2021 :)

niedziela, 3 kwietnia 2022

Uszaty

Przedostatni zeszłoroczny hafcik :) Już myślałam, że w czasie zmiany laptopa straciłam zdjęcia, ale jednak je znalazłam!


Ocieplacz na jajko od Rico Design. Już nawet nie pamiętam gdzie i kiedy go kupiłam, chyba na jakichś targach albo w holenderskiej pasmanterii. Trochę się naczekał, ale w lutym 2021 roku zaczęłam go xxx.


Ocieplacz już uszyty, a haft do zrobienia na cieniutkiej taśmie aidowej.

Nie wiem z którego roku jest ten zestaw, ale ze starości uszy ździebko zżółkły. Nawet starałam się je wyprać, ale nie pomogło. Trudno już taki ich urok. Widać ten materiał w różowe kropeczki jest jakiś felerny.



Nie mam zdjęć z haftowania, ale już po zszyciu oraz z sesji w terenie.


Jak widać taśmę przyszyłam ręcznie do ocieplacza.


I łączenie z tyłu.



Nie lubię różu, ale całość bardzo mi się podoba :)


A sesja w terenie odbyła się 31 marca 2021, na jednej z wycieczek rowerowych po najbliższej okolicy. Nie umiem się zdecydować, które zdjęcia najładniejsze?







Rico Design ma jeszcze 2 ocieplacze w wiosenno-wielkanocnej serii. Jeden jest gotowy, ale nie mam zdjęć z terenu, a drugi czeka na wyxxx i pewnie doczeka się jak rodzinka pojedzie do Katowic.

W poprzednim wpisie jednak pomyliłam się i w ostatni czwartek przyszła zima. Mieliśmy aż dwa dni z porannym śniegiem, bo w ciągu dnia stopniał ze względu na plusowe temperatury. Ale już nie chciało mi się biegać z pingwinkami na kolejną sesję. Zapomnijmy, że biały badziew był i niech już więcej nie wraca. Od jutra znowu ma padać deszcz w Niderlandach...

Miłego tygodnia i byle do weekendu!

sobota, 26 marca 2022

Nie było i już nie będzie...

 ... zimy w NL w tym sezonie :P Udało się i w tym sezonie nie było zimy :) Białego badziewia nie widziałam od lutego 2021 roku! A dni z temperaturą poniżej zera też było zbyt wiele. Juhu! Bardzo lubię tutejszy klimat :) Nieco gorzej dla mojego haftu, ale jakoś to przeżyję :P

A hafcik zaczęłam w Grecji, na kilka dni przed wyjazdem. Upały już się kończyły, bo była połowa  września, ale wzięło mnie na chłodzący zimowy hafcik :)

Po dwóch skończonych hafcikach - Garfieldzie i usteczkach, zadałam pytanie na FB, który hafcik wybrać jako kolejny. Wahałam się miedzy misiaczkami z gwiazdką, a pingwinkami. 


No i zaczęłam pingwinki w ciepłym greckim słoneczku :)



Ostatni dzień haftowania wypadł w deszczu. Zimno się robiło, rodzinka spała, więc miałam spokój. A później Matkas mnie z ukrycia cyknęła :P


Kolejne pingwinki powstały już w Niderlandach, ale jeszcze we wrześniu.



Ostatni był środkowy pingwinek :)




I na koniec kreski!


Całość zszywałam w styczniu, choć pingwinki skończyłam xxx jeszcze we wrześniu. Oj, ta moja ruła!
Sesja na szybko na podłodzie obok tarasu, bo tam słońce najdłużej sięga :)


I wspólne zdjęcie z misiami polarnymi haftowanymi w Brazylii :) O misiach pisałam tu.


Jeszcze w styczniu czekałam z sesją w terenie na ewentualny biały badziew, ale na szczęście nie przyszedł :P No to sobie wymyśliłam zmrożone szyby mojego Sreberka :) Jeszcze mieliśmy kilka dni skrobania szyb, więc wybiegłam w niedzielę 27 lutego na szybko, żeby zdążyć przed pełnym słońcem.
Najpierw na tylnej przyciemnianej szybie.



A później na przedniej.




No i jak Wam się podobają "niezgrabne pingwinki"? 







Mam jeszcze jeden zestaw z tej serii Dimków, ale to może w tym roku w Grecji? :)

Rodzinka ze mną od zeszłej soboty :) Znowu w domu jest pełno, głośno i pachnie jedzonkiem :) Chyba czas jakieś wolne sobie wziąć jeszcze przed świętami i co nieco powłóczyć się z Rodzickami i Maćkiem po Niderlandach, Szwabowicach i Belgii? Dziś byliśmy na plaży w Scheveningen i bardzo im się podobało! Wszyscy opaliliśmy twarze na czerwono :D

Miłej reszty weekendu!