piątek, 15 sierpnia 2014

Zarżnięty!

Ostrzegam, ze wpis bedzie dlugi! Wyjatkowo dlugi i wyjatkowe chwalipiectwo jak na mnie:P Obecnie weny nie mam, ale przypomnialam sobie, ze mam na gwizdku ten wpis, wiec go wrzucam. Hmmm, po Waszych przedwczesnych gratulacjach w lipcu, dwa dni pozniej (24 lipca) mialam spora wene w labie:P A ze nie chcialam Was zameczac kalendarzem tak czesto, to nie opublikowalam od razu. Takze czytacie na wlasne ryzyko!


 


Wszyscy, ktorzy mnie dobrze znaja do dzis dziwia sie dlaczego w ogole zaczelam haftowac ten kalendarz. A bylo to, jak pewnie w przypadku wielu z Was, zanim zalozylam bloga podgladalam, a czasem i powoli zaczelam komentowac na innych blogach. I tak wpadl mi w oko ten kalendarz. Byl wtedy haftowany w ramach RR. W Stanach powoli wracalam do xxx, po kilku latach przerwy na LO i studia i pogarszanie sie wzroku:P “Spodkow”(czyt. szkiel w okularach) w czasie studiow przestalo przybywac, w Stanach zaczelam miec troche czasu na stare hobby i ambitnie zaczelam swojego UFOka. Plan byl ambitny, mialam go wyhaftowac w ciagu roku, zaczelam w lipcu i w czerwcu mial byc koniec. Wybralam drobna kanwe (18ct), zeby i tak juz spory haft byl jak najmniejszy. A czemu koty? W domu nigdy nie mielismy zwierzat, nie wytrzymalyby naszych corocznych zagranicznych wyjazdow. Przez pewien czas mielismy rybki, ale w koncu “przeniosly” sie do sasiada:P Te koty to przez Kacpra, kota mojej korepetytorki z angielskiego. Do Kasi chodzilam wiele lat, bo dobrze nam wychodzila wspolpraca, a i mieszkala w bloku naprzeciwko nas. A Kacper pomimo, ze obcych nie lubil, mnie od razu polubil. To byl duzy kot, bardzo duzy, czarno bialy, wiec nieco krowe przypominal. Zyl kilkanascie lat i czesto siadal mi na kolanach:) Umarl jeszcze zanim wyjechalam do Stanow, ale do dzis go milo wspominam:)


Ale wracajac do kalendarza... To troche historii, bo kiedys jak juz bede miala skleroze, bedzie mi sie to z ciekawoscia czytalo:P


ROK 2009


Zaczelam go haftowac w lipcu 2009 roku. Z rolki wycielam duzy kawalek kanwy, taki zeby juz byl pod wybrany rozmiar ramki, przefastrygowalam wzor po raz pierwszy w zyciu, zeby sie nigdzie nie pomylic i zaczelam haftowac. Pierwszy byl kot lipcowy. I na tym wlasnie skubancu utknelam:( Nawet go nie dokonczylam, chyba tylko dol mu wyhaftowalam i zatrzymalam sie w polowie "kwiotkow":( Masakra, do dzis jak sobie wspomne haftowanie go to mnie mierzi:( Zdjec z tego okresu nie mam, bo bloga i dokumentowanie moich prac zaczelam dopiero kilka miesiecy pozniej, czyli w wigilie 2009 roku.


ROK 2010


Haft odlozylam do teczki na rok i dopiero w czerwcu 2010 roku go skonczylam. Jak teraz czytam w starym wpisie, to przypomnialam sobie o kalendarzu w czasie przeprowadzki na drugi apartament:P No, no, caly rok zajelo mi “wyhaftowanie” pierwszego skubanca:P


DSC02301


Ambitnie z rozpedu zaczelam i skonczylam kota czerwcowego, bo akurat byl czerwiec.


DSC02350


A pozniej zabralam sie za kota sierpniowego. O boziu! Ten cholerny lezak dal mi w kosc:( Poleglam znowu:( W takim stanie kalendarz czekal przez nastepne miesiace. Od wrzesnia do nastepnego lata.


DSC08296


DSC08297


ROK 2011


We wrzesniu 2011 roku zaparlam sie i skonczylam sierpniowego kota. Od razu mi ulzylo:) Choc nawet w durnym sloncu sie pomylilam:P


DSC08446


Idac za ciosem udalo mi sie zaczac i skonczyc kota wrzesniowego. A wszystko we wrzesniu:P Tego juz sie jakos przyjemniej haftowalo. Hmm, wlasciwie to byl chyba pierwszy, ktorego haftowalam z lekka przyjemnoscia, wszystkie poprzednie to byla meka.


DSC08791


W tym wlasnie roku zmienilam nieco nastawienie do mojego UFOka i postanowilam go haftowac co roku po wakacjach, az mi nie obrzydnie:P I tak z marszu zabralam sie za kota pazdziernikowego! A ze byl akurat pazdziernik to jak w pysk strzelil:P


DSC09266


Chcialam jeszcze “zamordowac” listopadowego, ale jakos po tym kocie mi przeszlo na kolejny rok.


DSC09263


ROK 2012


Zaczelam oczywiscie w miejscu, w ktorym skonczylam, czyli od kota listopadowego. A byl lipiec 2012 roku.


DSC03895


W sierpniu wital sie ze mna juz kolejny skubaniec. Ten jest jednym z moich ulubionych. Bardzo balam sie tych motywow na swetrze, ale poszlo calkiem, calkiem:)


DSC04479


Obrzydzenie jeszcze trzymalo sie ode mnie z daleka, wiec zabralam sie za kota majowego.  Kolejnosc jak moze sie wydawac przypadkowa, ale bylo inaczej. Chodzilo mi, zeby zapelniac kanwe kotami jak najblizej siebie, a nie haftowac ciapkami po mojej plachcie na byka, jak zaczelam ja nazywac:P


DSC04682


Po nim obrzydzenie juz mnie dopadlo i w sierpniu w tym stanie trafil na kolejne miesiace do teczki.


DSC04698


Rok 2013


Czerwiec 2013 roku to kolejny powakacyjny powrot do skubancow! Kot kwietniowy staral sie chowac pod parasolem, ale i tak go widzialam:P


DSC01792


Marcowy kot byl juz znacznie mniej wstydliwy:P W pelnym neglizu, ale coz sie dziwic, w koncu byl juz lipiec.


DSC01804


Lutowy staral sie chyba przeprosic za wszystkie inne koty, bo podmilal sie czekoladkami i kwiatkami. Nie wiedzial, ze ja niecierpie roz:P


DSC01948


I juz myslalam, ze rok 2013 bedzie tym ostatnim, ale jak zabralam sie za snieg w kocie styczniowym to przestalam rozrozniac krzyzyki i polkrzyzyki (pionowe, poziome i skosne) i dalam sobie spokoj.


DSC01947


ROK 2014


Wreszcie! To wlasnie rok zarzniecia na smierc tego jedynego i niechlubnego UFOka! Nigdy wiecej UFOkow!!!!!!!!!!!


W lipcu 2014, czyli po rownych 5 latach od startu, zabralam sie za ostatniego skubanca.


DSC01976


Na koniec zostal tylko napis, nieco mniej skomplikowany i tylko (!) dwukolorowy. Juz sie z nim az tak nie spieszylam, bo wiedzialam ze skoncze. Literki i slady po kocich lapkach juz sa!


DSC02072


DSC02073


DSC02069


Podsumowujac, kalendarz Margaret Sherry Calendar Cats haftowalam 5 lat, od lipca 2009 do lipca 2014. Glownie w lecie, co bylo o tyle dobre, ze po wakacyjnym poscie xxx o wiele latwiej haftuje sie tak skomplikowane prace. MS mocno sie przylozyla, zeby hafciarkom utrudnic robote – krzyzyki jednym kolorem lub laczonym z dwoch mulin, polkrzyzyki w pionie, poziomie i po skosie, backstitche zwykle i w polowie krzyzykow, multum tego wszystkiego. A do tego jeszcze “genialna” Piegucha wybrala sobie kanwe 18ct do haftowania tego wszystkiego dwoma nitkami muliny. Normalnie strzal w stope:( Ale, ze ja sie tak latwo nie poddaje to wiedzialam, ze to tylko kwestia czasu i skoncze mojego jedynego i niechlubnego UFOka! I udalo sie! Przez kilka dni po skonczeniu napisu wpatrywalam sie w niego jak w jakis swiety obrazek:P Polozylam sobie go na fotelu, na ktorym opieram nogi w trakcie haftowania i zamiast na “pudlo” (czyt. telewizor) czy nowa robotke w rece, to ja sie w niego wpatrywalam rozmarzonym wzrokiem:P


To moje najwieksze przedsiewziecie xxx w dotychczasowej "karierze". Z ciekawosci policzylam...


DSC02215


... 50 kartek wzoru!!!!!!!!!!!!


DSC02217


 


Kalendarzy jak pewnie wiele z Was pamieta mam juz sporo na koncie :) Ten pomimo, ze zaczelam jako pierwszy, skonczylam jako ostatni. Po tych 6 kalendarzach mam juz kilka przemyslen. Kalendarze trzeba haftowac na raz, najlepiej max. przez 3 miesiace. 12 miesiecy lub dluzej i od razu rzygac sie nimi chce. Dwa pierwsze kalendarze Lizzie Kate haftowalam przez 12 miesiecy, czyli po dwa na miesiac, bo w tym samym roku sie za nie wzielam. Jak do marca sprawialy mi wiele radosci, tak w grudniu nie moglam juz na nie patrzec. Poza tym zaczynajac haftowanie kalendarza musze miec od razu pomysl na jego wykonczenie, inaczej wcale nie zaczynam. I kazdy pomysl musi byc inny (wafelek, makatka, magnes, etc), bo po co mam robic dwa takie same kalendarze?


Dla przypomnienia:


Kalendarz Flip it bits od Lizzie Kate haftowany przez caly rok 2011, zamienilam go w makatki do przedpokoju.


dymwan


W tym samym czasie, tez przez caly 2011 rok haftowalam drugi kalendarz od Lizzie Kate, Flip it stamp to moje wielkie wafelkowanie, czyli pinkeepy, ktore na sztalugach zdobia pokoj moich rodzicow. Ten i poprzedni wlasnie o rzygi mnie przyprawialy w grudniu:(


DSC02553


DSC02556


Kolejne dwa kalendarze Lizzie Kate haftowalam przez 3 miesiace (grudzien 2012 – marzec 2013) i bylo to o wiele przyjemniejsze:) Ten skondensowany sposob polecam wszystkim!


Flip it od Lizzie Kate nazwalam kalendarzem klamerkowym, bo …


DSC08542


docelowo zawisnie w lazience na klamerkach. Nie wszystkie naraz, bo inaczej na pranie nie byloby miejsca:P Beda wisiec po jednym na miesiac.


DSC08537


I ostatni kalendarz od Lizzie Kate, Flip it Blocks, ktory stanowi 12 magnesow na lodowke.


DSC08729


Nie zapominajmy jeszcze o moich elfikach z Cross Stitch Crazy, ktore wyhaftowalam tez w kilka miesiecy w 2013 roku. Te zawisna kiedys nad moim kacikiem hafciarskim, dlatego oprawilam je w tamborki.


DSC09706


Teraz jeszcze koty od MS, ktorych wykonczenia jeszcze nie zdradze:P


DSC02067


Jak go wykoncze? Poczatkowo chcialam po prostu oprawic w ramke, dlatego tak jest dziwnie obciety, ze ma po bokach wiecej materialu niz u gory i na dole. Zawsze jak zaczynam hafty przeznaczone do ramek to przycinam kanwe pod odpowiedni rozmiar ramki, zeby pozniej nie bylo problemow. Jednak Matkas 2 lata temu rzucila calkiem niezly pomysl, z wykorzystaniem czegos, co juz na blogu Wam pokazywalam. Mysle, ze niedlugo wezme sie za wykonczenie, zebym mogla sie sama nacieszyc kalendarzem, bo juz dosc tego lezenia w teczce!


A kolejne kalendarze juz “powstaja w glowie”:) Jak widac “zdziebko” sie uzaleznilam od kalendarzy. Mam juz kupione dwa zestawy do kalendarzy, a wzorow do przynajmniej 4 jeszcze innych. Takze mozecie oczekiwac, ze w przyszlosci znowu sie jakies pokaza. Szkoda tylko, ze w Lizzie Kate sie rozleniwili i juz nowych kalendarzy nie wymyslaja:( Te 4 co juz mam to jednak wciaz za malo jak dla mnie:P


 


Podsumowujac:


- UFOkom mowie zdecydowane NIE!


- nigdy wiecej tak duzych i skomplikowanych haftow,


- nigdy wiecej polkrzyzykow w pionie, poziomie i skosie dwoma nitkami na kanwie 18ct,


- fastrygowac wg wzoru z backstitchami, a nie samymi xxx, bo pozniej mozna wpasc w bactitchowanie po fastrydze, co nie jest zbyt latwe ani przyjemne, 


- kalendarze trzeba haftowac na raz, najlepiej max. przez 3 miesiace, 12 miesiecy lub dluzej i od razu rzygac sie nimi chce,


- jeszcze zanim postawie pierwszy x musze miec pomysl na wykonczenie i wykorzystanie kazdego kalendarza, inaczej mi nie idzie, ale to wlasciwie dziala przy wszystkich moich haftach.


 


Mam nadzieje, ze przezylyscie tak dlugi i nudny wpis i nie padlyscie z nadmiaru chwalipiectwa:P A moze komus przydadza sie moje przezycia/wnioski i latwiej bedzie sie haftowalo kalendarze:)


 


To tyle na dzis. Dziekuje za odwiedziny i komentarze! Bardzo ladnie sie podmilalyscie, nie ma co:D


 


myszkowato - No i widzisz, na dwoch kontynetach i dwie nazwy tego samego, u mnie nitka transparentna, w Polsce monofilowa. Opisalas dokladnie co ja pisalam, wiec wrazenia mamy te same. Czarne tez widzialam, ale to chyba do przyszywania czarnego sznurka do czarnej kanwy. U mnie w obu przypadkach przezroczysta sprawdzila sie idealnie:)


Anna S - Super! To czekam na to Twoje marzenie:)


Mythimles - Ja cierpliwa?????? Na pewno nie:P


zyrafowo - A ja w Chicago bede 31 sierpnia:)


Happy Housewife - My Korfu znamy tylko z pokladu promu, bo w drodze do Inglumenicy czasem sie zatrzymywal najpierw w porcie na Korfu. Ale Preveza i nasze okolice to wlasciwie ta sama czesc Grecji, nie? Super, ze Wam sie podobalo:)


sof - Nie wiem, ale polecam ebay.com, tam mozna prawie wszystko znalezc.


 

środa, 6 sierpnia 2014

Bubble...

Ostatnia "klejonka" (przed)wakacyjna:)


Zakochalam sie w niej jak tylko ja zobaczylam. Zauroczyla mnie jej fryzura:D


"Bubble..." Hang a round kit od M Designs.


403_bubble


Troche sie balam czy uda mi sie ja ladnie oprawic na okraglo, ale jak tylko kupilam na sporej przecenie w Michaelsie fioletowy sznurek wiedzialam, ze bedzie idealny do fioletowej heksy:) Do zszywania uzylam tej samej transparentnej nitki co do serca.


DSC01051


Wybralam jeszcze seledynowa kanwe (14ct Charles Craft, kolor light seafoam) i zabralam sie za xxx.


Najpierw byla lysawa kukielka:P


DSC05466


A pozniej doszla cala reszta.  Do Katowic zawiozlam przod i tyl juz sklejony, ale jeszcze niezszyty. Tak jak serce.


DSC05505


Material na tyl wybralam z tych co mialam juz w szafie. Jakos najbardziej kapelusze i buty mi pasowaly:)


DSC01044


Cyrkla w Stanach nie mam, ale kolo odrysowalam sobie z puszki, w ktorej trzymalam kolczyki:) Akurat mialo odpowiedni rozmiar!


DSC01043


Calosc zszywalam rano ostatniego dnia przed wylotem do Stanow. Poszlo sprawnie i musze sie sama pochwalic, ze wyszlo calkiem niezle:) Nitki prawie nie widac, a tak lubie!


Heksa dosyc duza i grubsza w porownaniu do serduszka. I jest tylko moja:P Nikomu jej nie oddam!


DSC01214


DSC01210


Kilka zmian wprowadzilam do wzoru, poza kolorowa kanwa, ktora w oryginale miala byc ciemnoburym lnem. Fryzurke zrobilam jej sama. Najpierw probowalam zrobic ja wednug wzoru, ale po kilku kreskach uznalalam, ze nie warto, ze sama ja ladniej uczesze:)


DSC01245


DSC01257


Napis zdziebko uproscilam. Mial byc z cwierckrzyzykow, ale mi sie nie chcialo w nie bawic i zrobilam swoje wlasne longstitche:P Bez rozrysowywania na kartke, po prostu z biegu. Wielokropek to french knoty. Tylko z rozdzka sie meczylam. Koncowka to moj pierwszy diamond stitch. Dwa razy go robilam i do teraz nie jestem do konca zadowolona, ale na trzecie podejscie nie mialam sily.


DSC01248


DSC01250


Nietoperek nieco inny i zdecydowanie wiekszy, ale i tak sympatyczny:)


DSC01253


Mnie najbardziej poza fryzurka spodobaly sie "bulgotki" :D


DSC01254


Zszywanie juz wyszlo mi lepiej niz w przypadku serca, a to byla dopiero moja druga praca wykanczana w ten sposob:)


DSC01232


DSC01234


DSC01235


DSC01238


DSC01239


DSC01243


DSC01258


DSC01259


Calkiem ladnie wisi na moim starym biurku w Katowicach:) Sorry za paluchy, ale jakos zawsze takie wymacane jest:P


DSC01261


A tu w sloneczku widac nawet lekki brokat na materiale:)


DSC01263


No i jak? Was tez zauroczyla ta mala rozczochrana heksa? :)


 


Tyle na dzis. Stresa mialam dzis wielkiego, a jutro cd, wiec potrzebna mi byla zajmujaca mozg rozrywka. Trzymajcie sie! Pa!


 


Dziekuje za odwiedziny i komentarze.


 


marimala - Dzieki! Matkas juz spisala i poszuka:)

piątek, 1 sierpnia 2014

Wakacyjne czytanie :)

Nie wiem jak Wy, ale dla mnie wakacje to czas kiedy czytam najwiecej i najchetniej. Nic innego mnie nie rozprasza, nie ma tv, kompa ani telefonu, pozostaje czas na ksiazki:) Kiedys stosiki zbieralam caly rok, teraz robi to za mnie Matkas:) Bardzo w tym pomaga coroczna promocja w empiku na miedzynarodowy dzien ksiazki (kup 2 ksiazki, trzecia dostan za 1 grosz:).


A oto i moj tegoroczny stosik. Zdjecia cykane juz w Katowicach, w Grecji jakos nie mialam na nie czasu:P Malo tego, ale tak wyszlo.


DSC00966


Jako wielka fanka Wiedzmina i Sapkowskiego musialam przeczytac nowa ksiazke o Geralcie:) Nie jest to saga, ale milo sie czyta. Anne Rice tez kocham miloscia wielka, przede wszystkim za Kroniki Wampirow, ale tez i za inne ksiazki. Juz prawie wszystko co wydane po polsku przeczytalam. A tu jedna z jej najnowszych pozycji. Hmmm, jakos mniej mi sie podobalo niz o wampirach i czarownicach z rodu Mayfair, ale moze w kolejnych czesciach o wilkolakach bedzie lepiej.


DSC00974


Dwie ostatnie ksiazki Chmielewskiej:( "Krwawa zemsta" taka "se", ale przy "Zbrodni w efekcie" niezle sie posmialam:) Hmmm, moze cos sie jeszcze czai w szufladach Chmielewskiej i kiedys wyjdzie w postaci ksiazki?


DSC00971


Kanada i Australia to moje dwa wielkie marzenia podroznicze:) Kanada zaliczona w zeszlym roku - kilka dni w Toronto i jednodniowa wycieczka nad Niagare (po amerykanskiej i kanadyjskiej stronie). Australia nadal pozostaje w strefie marzen. "Wakacje w Kanadzie" bardziej przypominaly typowy przewodnik, choc nie do konca. Natomiast do specyficznej narracji Beaty Pawlikowskiej na poczatku nie umialam sie przekonac, ale jak juz sie przyzwyczailam to calkiem przyjemnie sie czytalo:)


DSC00970


Do "Lata" Tove Jansson zabieralam sie juz kilka lat, w ciagu "roku szkolnego", ale jakos mnie ta ksiazka usypiala:( Zreszta jak wszystkie ksiazki w ciagu roku:( Ale tu sie udalo i choc nie jest to muminkowa seria to bardzo mi sie podobala. O biografii Tove Jansson dowiedzialam sie kiedys z blogu Carse i musialam ja miec. Muminki, Wloczykija i oczywiscie Mala Mi kocham w kazdej wersji, wiec chcialam sie dowiedziec czegos wiecej o ich "mamie". Troche sie balam, ze umre z nudow, zwlaszcza po przemeczeniu ktoregos lata bardzo monotonnej pieciotomowej autobiografii Chmielewskiej, ale ... prawie 500 stron polknelam w 5 dni i zalowalam, ze ksiazka tak krotka!


DSC00968


W ramach odstresowania po ostatnich 6 latach bycia grad student, siegnelam po dwa najnowsze zbiory komiksow Jorge Chama. Kupilam je w marcu, jak Jorge po raz 3 odwiedzil nasz uniwersytet. Oba z autografami autora:)


DSC00976


DSC00980


DSC00978


DSC00982


A tu ja razem z Jorge :)


DSC05020


Dla wszystkich milosnikow Grecji, mam kilka ksiazek, ktore polecaja Rodzicki:) Tata wszystkie dostal od mamy w prezecie i juz dawno przeczytal, natomiast Matkas czytala je w tym roku nad brzegiem morza:)


DSC01184


Nawet okladki sa cudne:) A w srodku sporo ciekawostek o Grecji. Matkas co ciekawsze czytala nam na glos, smiechu bylo sporo:D


DSC01185


DSC01187


I tu prosba do Was! Gdybyscie znaly jeszcze inne ksiazki z Grecja w tle to bardzo prosimy o polecenie! :)


 


To tyle na dzis. Mykam do dalszej pracy naukowej. Pa!


 


Dziekuje za odwiedziny i komentarze:)