poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Targi Creattiva Bergamo Marzec 2025

 Hmm, chyba czas coś napisać jeśli nie chcę zamykać bloga, nie?

Ten rok jest trochę inny niż zwykle, dużo dobrego ale i dużo złego się działo, więc wychodzi na zero.

Teraz czeka mnie kilka tygodni na L4, więc może nadrobię zaległości w Pieguchowie :) 

W zeszłym roku w marcu spełniłam swoje wielkie marzenie! Odwiedziłam włoskie targi robótkowe!

Wybrałam marcowe Creattiva w Bergamo. Bilety kupiłam jeszcze w poprzednim roku, a w marcu zabrałam tatę i polecieliśmy z Rotterdamu do Bergamo na kilka dni. W zeszłym roku był jeden lot na tydzień z Rotterdamu do Bergamo, w czwartek po południu. A lot powrotny był w niedzielę w nocy. Akurat na długi weekend z targami :) 

W całym mieście były plakaty reklamujące imprezę!



Zatrzymaliśmy się w hotelu w Bergamo skąd miałam kilka minut spacerem na darmowy autobus na targi. 

Drugi darmowy bus był z lotniska w Bergamo. 

Załapałam się na pierwszy kurs i ledwo zmieściłam się, tyle było chętnych!


Targi odbywały się w halach targowych na przedmieściach Bergamo. 


Dotarłam na miejsce chwilę przed otwarciem i z wieloma Włoszkami czekałam aż nas wpuszczą na hale. 


Główne hale były dwie a reszta stoisk w korytarzach.



Muszę powiedzieć, że asortyment i stoiska zdecydowanie inne niż te w Niderlandach, Belgii czy Niemczech. Mało stoisk z xxx, a jak już są to dużo ręczników i innych użytkowych rzeczy.





Zdjęć za dużo nie mogłam robić, bo mi zwracali uwagę, że sobie nie życzą i nawet kazali kasować...
Ale niektórych stoisk nikt nie pilnował, zresztą co można odgapić np. z koralików? :P





Jak zaczynały się targi to był lekki luz, ale jak już wychodziłam to były tłumy.



Dużo było stoisk z materiałami, z których można było coś powycinać i pozszywać. Tego jeszcze nigdzie indziej nie widziałam. 










I kolejne użytkowe rzeczy do ozdobienia xxx.







Było stoisko Zweigart, gdzie nic nie kupiłam, ale sporo gratisów wyniosłam :P


Amerykańskie guziczki to zawsze miłe wspomnienie 7 lat w Michigan :)



Było też stoisko z przecenionymi gazetkami.



I czas był wychodzić, bo Osobisty Ociec sam zwiedzał Bergamo i byliśmy umówieni na lunch :)
Darmowy bus był jeszcze pusty, ale parking przed halami targowymi był już pełny!




Jeszcze się pochwalę co kupiłam 


i zgarnęłam gratis :)


niebieska lugana z połyskiem :)


I pełno folderów z darmowymi wzorami od Zweigart!










A na lunch włoska pizza na wagę! Mała pizzeria była niedaleko naszego hotelu. Wybieraliśmy różne rodzaje i różne wielkości kawałków. Sami Włosi tam wcinali, więc dobre miejsce :)


Do pizzerii wracaliśmy prawie codziennie :P



Jeśli chodzi o włoskie jedzenie to chyba nie muszę nic więcej pisać. Kto był ten wie jak ślinka cieknie :)










Polenta - tradycyjny deser z Bergamo średnio nam zasmakował. Bardzo słodki! Za słodki dla nas.




Canoli dobre, ale tiramisu było boskie!!!!! 









Przed wyjazdem załapałam się jeszcze na gelato! Pycha!


I oczywiście cappucino!



W pierwszy wieczór tylko zostawiliśmy walizki w hotelu i ruszyliśmy na mały spacer po okolicy. 








Pięknie tu!

Drugi dzień po targach to odkrywanie Bergamo! 
Kupiliśmy bilety na nieograniczone przejazdy komunikacją miejska na kilka dni i dzięki temu nogi i kolana trochę nam odpoczywały i przejechaliśmy się kilka razy kolejkami linowymi. W Bergamo są aż 2!
















Miśki musiałam mieć na zdjęciu! I nie tylko te!













Typowe włoskie auto :P 


Widok z murów miasta cudny!








W supermarketach kawa zapakowana antyzłodziejsko... chyba tylko we Włoszech.



Do lotniska nie było daleko, a obok było centrum handlowe, więc też zahaczyliśmy w trakcie pobytu.


W przedostatni dzień pojechaliśmy autobusem nad jezioro Iseo do miejscowości Lovere. Początek marca a pogoda była już bardzo wiosenna!















Była tam też mała pasmanteria :) 


Było w niej trochę wyprzedaży.



Kupiłam sobie lniane taśmy do xxx.




































W ostatni dzień lot był wieczorem, więc mieliśmy jeszcze kilka godzin na włóczenie się po mieście. Wróciliśmy więc na mury i jeszcze przejechaliśmy się kolejkami :)



Misiaki były słodkie!
















Na kolejkę (funicolare) zawsze było sporo chętnych.

























Jedna kolejka czerwona, ta na szczycie miasta, a druga zielona :)
Wydaje mi się, że wielu turystów wiedziało tylko o tej niższej...


Fajnie było i na pewno długo i miło będę wspominać ten wyjazd z tatą!

Na lotnisku w Rotterdamie załapałam się jeszcze na kosmetyczkę z Rituals! Długo jej szukałam, bo na dużych lotniskach była już wykupiona. Kosmetyki z Rituals uwielbiam! A kosmetyczkę do dziś używam w czasie wakacji na przybory do haftów. Jest idealna na kemping :)


Targi Creattiva odbywają się dwa razy do roku, na wiosnę i jesień. Jedna miejscówka to Bergamo, druga Neapol. Ale jakoś nie ciągnie mnie do Neapolu. Jak już ta dobra rzecz z tego roku się wyklaruje to poszukam jeszcze innych targów we Włoszech, bo do Włoch zawsze chętnie wracam!

Zdrówka wszystkim i do sklikania!










1 komentarz:

  1. Oj, Italia słoneczna to jest to i pizza i capuccino i wszelkie słidkosci i jeszcze targi robótkowe...Anka wracaj do blogowania !!!

    OdpowiedzUsuń