Hmm, chyba czas coś napisać jeśli nie chcę zamykać bloga, nie?
Ten rok jest trochę inny niż zwykle, dużo dobrego ale i dużo złego się działo, więc wychodzi na zero.
Teraz czeka mnie kilka tygodni na L4, więc może nadrobię zaległości w Pieguchowie :)
W zeszłym roku w marcu spełniłam swoje wielkie marzenie! Odwiedziłam włoskie targi robótkowe!
Wybrałam marcowe Creattiva w Bergamo. Bilety kupiłam jeszcze w poprzednim roku, a w marcu zabrałam tatę i polecieliśmy z Rotterdamu do Bergamo na kilka dni. W zeszłym roku był jeden lot na tydzień z Rotterdamu do Bergamo, w czwartek po południu. A lot powrotny był w niedzielę w nocy. Akurat na długi weekend z targami :)
W całym mieście były plakaty reklamujące imprezę!
Zatrzymaliśmy się w hotelu w Bergamo skąd miałam kilka minut spacerem na darmowy autobus na targi.
Drugi darmowy bus był z lotniska w Bergamo.
Załapałam się na pierwszy kurs i ledwo zmieściłam się, tyle było chętnych!
Targi odbywały się w halach targowych na przedmieściach Bergamo.
Dotarłam na miejsce chwilę przed otwarciem i z wieloma Włoszkami czekałam aż nas wpuszczą na hale.
Główne hale były dwie a reszta stoisk w korytarzach.
Muszę powiedzieć, że asortyment i stoiska zdecydowanie inne niż te w Niderlandach, Belgii czy Niemczech. Mało stoisk z xxx, a jak już są to dużo ręczników i innych użytkowych rzeczy.
Zdjęć za dużo nie mogłam robić, bo mi zwracali uwagę, że sobie nie życzą i nawet kazali kasować...
Ale niektórych stoisk nikt nie pilnował, zresztą co można odgapić np. z koralików? :P
Jak zaczynały się targi to był lekki luz, ale jak już wychodziłam to były tłumy.
Dużo było stoisk z materiałami, z których można było coś powycinać i pozszywać. Tego jeszcze nigdzie indziej nie widziałam.
I kolejne użytkowe rzeczy do ozdobienia xxx.
Było stoisko Zweigart, gdzie nic nie kupiłam, ale sporo gratisów wyniosłam :P
Amerykańskie guziczki to zawsze miłe wspomnienie 7 lat w Michigan :)
Było też stoisko z przecenionymi gazetkami.
I czas był wychodzić, bo Osobisty Ociec sam zwiedzał Bergamo i byliśmy umówieni na lunch :)
Darmowy bus był jeszcze pusty, ale parking przed halami targowymi był już pełny!
Jeszcze się pochwalę co kupiłam
i zgarnęłam gratis :)
niebieska lugana z połyskiem :)
I pełno folderów z darmowymi wzorami od Zweigart!
A na lunch włoska pizza na wagę! Mała pizzeria była niedaleko naszego hotelu. Wybieraliśmy różne rodzaje i różne wielkości kawałków. Sami Włosi tam wcinali, więc dobre miejsce :)
Do pizzerii wracaliśmy prawie codziennie :P
Jeśli chodzi o włoskie jedzenie to chyba nie muszę nic więcej pisać. Kto był ten wie jak ślinka cieknie :)
Polenta - tradycyjny deser z Bergamo średnio nam zasmakował. Bardzo słodki! Za słodki dla nas.
Canoli dobre, ale tiramisu było boskie!!!!!
Przed wyjazdem załapałam się jeszcze na gelato! Pycha!
I oczywiście cappucino!
W pierwszy wieczór tylko zostawiliśmy walizki w hotelu i ruszyliśmy na mały spacer po okolicy.
Pięknie tu!
Drugi dzień po targach to odkrywanie Bergamo!
Kupiliśmy bilety na nieograniczone przejazdy komunikacją miejska na kilka dni i dzięki temu nogi i kolana trochę nam odpoczywały i przejechaliśmy się kilka razy kolejkami linowymi. W Bergamo są aż 2!
Miśki musiałam mieć na zdjęciu! I nie tylko te!
Widok z murów miasta cudny!
W supermarketach kawa zapakowana antyzłodziejsko... chyba tylko we Włoszech.
Do lotniska nie było daleko, a obok było centrum handlowe, więc też zahaczyliśmy w trakcie pobytu.
W przedostatni dzień pojechaliśmy autobusem nad jezioro Iseo do miejscowości Lovere. Początek marca a pogoda była już bardzo wiosenna!
Była tam też mała pasmanteria :)
Było w niej trochę wyprzedaży.
Kupiłam sobie lniane taśmy do xxx.
W ostatni dzień lot był wieczorem, więc mieliśmy jeszcze kilka godzin na włóczenie się po mieście. Wróciliśmy więc na mury i jeszcze przejechaliśmy się kolejkami :)
Misiaki były słodkie!
Na kolejkę (funicolare) zawsze było sporo chętnych.
Jedna kolejka czerwona, ta na szczycie miasta, a druga zielona :)
Wydaje mi się, że wielu turystów wiedziało tylko o tej niższej...
Fajnie było i na pewno długo i miło będę wspominać ten wyjazd z tatą!
Na lotnisku w Rotterdamie załapałam się jeszcze na kosmetyczkę z Rituals! Długo jej szukałam, bo na dużych lotniskach była już wykupiona. Kosmetyki z Rituals uwielbiam! A kosmetyczkę do dziś używam w czasie wakacji na przybory do haftów. Jest idealna na kemping :)
Targi Creattiva odbywają się dwa razy do roku, na wiosnę i jesień. Jedna miejscówka to Bergamo, druga Neapol. Ale jakoś nie ciągnie mnie do Neapolu. Jak już ta dobra rzecz z tego roku się wyklaruje to poszukam jeszcze innych targów we Włoszech, bo do Włoch zawsze chętnie wracam!
Zdrówka wszystkim i do sklikania!