niedziela, 21 lipca 2019

Stokrotka :D

Zgodnie z obietnicą zaczynam z tegorocznymi hafcikami! Na te wakacyjne będziecie musiały jednak trochę poczekać... Dziś pokażę Wam pierwszy hafcik z 2019 roku. Zaczęłam w styczniu po wyjeździe rodzinki, ale męczyłam się z nim cały miesiąc! Masakra!
Taki mały kwiatuszek, ledwo 6 x 6cm na kanwie 18ct.
Zestaw kupiłam w Veenendaal w zeszłym roku, w małej ale dobrze zaopatrzonej pasmanterii niedaleko mojej wioski :)



Chyba nadmiar tych jasnych kolorów na kremowej kanwie nie pomagał mi i często traciłam do niego serce. Ale w końcu machnęłam wszystkie xxx.


A później szybko skończyłam kreskowanie.


A oryginalną rameczkę trafiłam w przerwie między świętami a nowym rokiem, w pasmanterii w Winterswijk. Szkoda, że tylko jedna była. 



Ale właśnie z powodu takich skarbów lubię poszukiwać pasmanterii w Holandii! Zawsze coś ciekawego się trafi :)
Pasuje idealnie, bo przecież inaczej nie mogło być!


Pomimo tylu dni spedzonych nad xxx, hafcik nadal bardzo mi się podoba. Jak mówiła Meg Ryan w "Masz wiadomość" - stokrotki są takie radosne! I miała rację :)



Lubię zawsze sprawdzić na tyłach zestawów z Vervaco co też w danym sezonie innego wyprodukowali. Niestety w 2002 nie było zbyt wielu hafcików w moim stylu.


Ale pozostałe kwiatki z serii na tyle mi się spodobały, że kupiłam je! Teraz tylko czekam na ramki.



Razem będą się ładnie prezentować :)


Tyle mojego xxx na dziś :( Mam infekcję oka i niezbyt wyraźnie widzę na prawe oko, także xxx odpada na jakiś czas, a tyle zestawów na mnie czeka.... :( Trzymajcie się zdrowo!!!!!!


poniedziałek, 15 lipca 2019

Wróciłam!

Po 31 dniach w raju z rodzinką niestety trzeba było wracać do rzeczywistości i pracy. Wszędzie w Europie upały, nawet na mojej holenderskiej wiosce bywało 36C, kiedy mnie nie było, ale w Grecji pogoda też dopisała. Przez cały pobyt temperatura nie spadała poniżej 30C, morze przypominało zupę i nic a nic nie padało! No, no, nie wiem ile lat temu mieliśmy taki prawdziwie grecki urlop!? Już nawet nie pamiętamy. 

Kilka zdjęć z ostatniego spaceru z Maćkiem...
Port w naszej okolicy.


I nasza plaża.




Wizyta w sklepie z pamiątkami była jedna, ale udana :) 4 szklane naparstki z okiem szczęścia (znanym także jako oko proroka) i sówka mało grecka, bo wg mnie bardziej halloweenowa :)





Wszystkie kupione w zatoczce Amoudia.


Z pamiątek typowo greckich przywiozłam sobie jeszcze biżuterię:)


  Złote Słońce Macedonii często nazywane Słońcem Aleksandra (Wielkiego) trafiłam przypadkiem u małego jubilera w miejscowości zupełnie nieturystycznej - w Kanallakach :)


A srebrny pierścionek z dyskiem kreteńskim z jeszcze mniej nawiedzanej przez turystów Arty :)


Po miesiącu byczenia się pod oliwką nadeszła ostatnia niedziela i czas było wracać do Holandii do pracy. Lot bezpośredni z Aktio do Amsterdamu nie jest taki zły... choć chyba wolałabym 2 dni spędzić z rodzinką w aucie :( 
Pas startowy, jak widać na zdjęciu jest od morza do morza :)


Fajnie było jeszcze z okna samolotu spojrzeć na nasze okolice :) Po prawej port ze zdjęcia powyżej, po lewej nasza plaża :)


 A tu dwie znane nam zatoczki. Po prawej Kerentza, gdzie spędziliśmy dwa razy wakacje, a po lewej właśnie Amoudia.


A tu już Inglumenica, skąd odpływają promy do Włoch. Tu też wiele lat bywaliśmy...


I takimi dużymi promami pływaliśmy. Kiedyś po kilka na raz było w porcie, a teraz tylko jeden... Coraz bardziej popularna, bo i tańsza jest droga lądowa przez Serbię i Macedonię.


Po prawie 3h dotarliśmy do Holandii. I przelatywaliśmy nad okolicą mojej nowej firmy.


A także nad samą fabryką, gdzie zaczynam 1 sierpnia! Juhu!!!!!!


Jeszcze tylko 11 dni w starej robocie !!!!

W kolejnych wpisach muszę zacząć pokazywać Wam tegoroczne prace! W samej Grecji machnęłam 6 na kanwie plastikowej, już od wczoraj coś nowego dłubię, a gdzie te xxx co na mnie patrzą spod ściany???


Szkoda tylko, że w Holandii też typowo holenderskie lato - temperatury między 13 a 22C, wiatr i deszcz... Ale i tak lubię tu mieszkać i pracować :)


środa, 5 czerwca 2019

Podsumowanie 2018 roku!

Hmmm, w pożegnalnym wpisie przed wyjazdem będzie podsumowanie poprzedniego roku. Tradycyjnie już nie liczę prac, kolejność dowolna, także wolna Amerykanka!!!!!!!
Zaczynamy!

Z kilkumiesięcznym opóźnieniem zaczęłam haftować w 2018 roku. Po wielkim grillowaniu i wszystkim z nim związanym jakoś nie umiałam przez wiele miesięcy na niczym się skupić poza rodzinką i pracą...

Ale jak zaczęłam to zaczęłam od skończenia UFOka z Brazylii. Moja wielka duma - Rozgwiazda z Dimensions!



Później była mała sówka z zestawu kupionego na targach xxx w Zwolle!



Największy ruch xxx miałam w Grecji, niepogoda i pewne inne niedogodności wzmogły moją wenę xxx. No i pojechałam przygotowana, miałam ze sobą kilka zestawów z kanwą plastikową, wszystkie od Dimensions :)

Najpierw machnęłam Garfielda. W tym roku biorę kolejnego do Grecji!



Później powstała buźka odstresowująca! W tym roku już nie jest potrzebna, bo opuszczam obecną firmę :P Ale kolejna humorystyczna buźka w planach i w tym roku :)



Grecki karpuzik też musiał powstać :)



I patchworkowa gwiazda betlejemska!



I jeszcze kolejny BN tag z Dimensions!



Zaczęłam jeszcze hafcik na normalnej kanwie, ale nadal męczę się z backstitchami :(

A później nieco się rozkręciłam i powstawały hafty w tryptykach :)
Najpierw tryptyk krateczkowy od Vervaco do mojej kuchni.









A drugie były filiżanki w pasiaki, również od Vervaco i także do mojej bardzo własnej kuchni!









Miałam kolejne podejście pod len, ale pomimo, że nie mam problemów z haftowaniem na innym materiale niź kanwa, to efekt końcowy nadal mi się nie podoba. Len nie jest urodziwy, o nie!



Udało mi się napocząć pierwszy z wielu zestaw Daydreams od Dimensions. CUDNE są! Kocham, że w zestawie jest wszystko do oprawienie skończonego haftu! Drugi machnęłam w tym roku, ale jeszcze Wam nie pokazałam, a całe pudło zestawów Daydreams czeka pod ścianą :D



Kwiatki z podmalowanym tłem z Orchidei i moja długo wymyślana wersja oprawy z kratką z pasmanterii z Utrechtu :D Długo myślałam nad tym, ale efekt jest powalający :D:D:D



Targi robótkowe w Holandii mają na mnie "zły" wpływ. W tym samym roku xxx zakupione tam zestawy. Zaczęło się od sówki, a później był koliberek :D



Zestawy zakupione w NL też jakoś szybciej się xxx :) Słonecznik kupiony i wyxxx w tym samym roku. Powyższe tryptyki tak samo!!!!!! Szok, nie???? :P



Mandala z Ede czekała niecały rok :D Szkoda, że już nie ma takich zestawów w Xenosie....



Na koniec Michigan na wspomnienie 7 lat na innym kontynencie :)



Tak patrzę teraz na ścianę z haftami i kilka na fotelu, które czekają na oprawę i bilans na ten rok, czyli 5 miesięcy wynosi - 8 haftów oprawionych i  5 do oprawy .... Hmmm, ten rok będzie zdecydowanie lepszy niż zeszłoroczny. Muszę też kilka UFOków zamordować jak wrócę z wakacji!!!!!!!!

Jeszcze się nie spakowałam i te zestawy rozważam... Hmm, nie wiem czy wszystkie wezmę czy kilka z nich zostawię? Duży problem mam, a i tak wiele już odłożyłam do pudełka... No nic, będziecie musiały poczekać aż wrócę, wtedy okaże się co wzięłam i co wyxxx.


Jutro o tej godzinie będę już w Grecji z rodzinką :) Udanych wakacji i do sklikania w lipcu!