środa, 28 grudnia 2011

Nowa lista zakupów?

Czyli nowości z Dimensions!!!!!!! Już chyba od miesiąca widziałam niektóre zestawy na ebayu i gryzło mnie czy to nowości czy starocie od Dimensions. Wczoraj zajrzałam na ich stronkę, a tu kupa nowości:) Czyli teraz tylko czekać aż pojawią się w moich sklepach albo ceny spadną na necie:P A cierpliwa jestem, więc mogę czekać i 12 miesięcy:P A dlaczego tak długo? Bo Joann.com ma zawsze najlepsze obniżki na początku grudnia lub końcu listopada. Sie wie:D Ale najpierw i tak muszą się na tej stronce pojawić:P A jeszcze nie ma nowości z lata:( Mają rułę, nie ma co:P


Co mi się najbardziej spodobało? :) Niewiele:P


Pranko, które niedawno pokazywałam jest jednak nowością!


72-73764


Kolejna “miłość” to motyw morski:) Stempelkowy haft krzyżykowy, więc zaraz niektórzy odezwą się, że “beee”:P


70-03245


Poduszka haftowana półkrzyżykiem też jest fajowa:)


71-20075_a


Ten poniżej ma coś w sobie, co mnie przyciąga:)


70-35282


Domkowe welcome całkiem słodkie:)


72-73765


Motylki do punch needle:)


72-73761


Ten ptaszek od razu mi się nie podobał, ale im dłużej na niego patrzę to... hmm, nie wiem:P


72-73762


Przesłanie obrazka i wygląd super!


70-65117


A do koni mam słabość przez Osobistego Ojca:P


70-65119


Kolejne obrazki mi się nie podobają:P Nie mój styl, nie moja tematyka, etc. Ale może Was zainteresują?


70-35280


70-35283


70-35284


70-35285


70-35286


70-65115


70-65116


70-65118


70-73732


70-73733


70-73734


70-73735


71-07236


72-73706


72-73760


72-73766


70-65120


Po szczegóły zapraszam na stronę producenta, amerykańską firmę Dimensions.


 


matkas – Oj, mama:) Przecież wiesz, że najchętniej wzięłabym Was ze sobą na wszystkie tutejsze imprezy. Żadna tak nie cieszy jak Was nie ma obok:(


pagatek – A gdzie relacja? :P


morsia – Atrakcje to trzeba samemu znajdywać! :) Dużo zdrowia! Ja się w tym roku uparłam, że nie będę chorować i narazie (odpukać!) udaje się:D A niestety co roku coś mnie łapało i musiałam się sama leczyć:( Żadna przyjemność jak nie ma kto podać nawet szklanki wody:(


jaemigrantka – Ja przegapiłam paradę w zeszłym roku:( A 3 lata temu nie miałam siły, żeby iść, marzyłam, żeby się wyspać:( Mam nadzieję, że w przyszłym roku załapiesz się i Ty i dasz odpowiednią relację na blogu:) A jak Boxing Day???

wtorek, 27 grudnia 2011

Silver Bells in the City!

To doroczna impreza odbywająca się w Lansing, stolicy stanu Michigan. W tym roku miała miejsce po raz 27! I co roku dziwi mnie też, że odbywa się w połowie listopada:P Ale cóż, taka jest Ameryka! Bo jest to typowo świąteczna impreza – głównymi jej atrakcjami są parada elektrycznych świateł i zapalenie lampek na choince stojącej przed Kapitolem! W tym roku i ja się tam wybrałam i zrobiłam ponad 100 zdjęć. Niestety mój aparat nie zawsze daje radę zdjęciom po ciemku, więc trochę ograniczona ilość poniżej.


Zaczynamy! 18 listopada, piątek. Tłumy zdąrzają do centrum Lansing. Specjalne autobusy dowożą chętnych za jedyne 50 centów do Lansing. Pod sam Kapitol i pozostałe ulice, gdzie odbędzie się parada można jednak tylko dojść, bo policja już pozamykała ulice. Na każdej lampie w mieście odpowiednie plakaty, żeby nikt nie miał wątpliwości co się będzie dziś działo:)


DSC09528


Jest godzina 17:30, mijam tłumy na głównej ulicy ze sklepami (a jest taka tylko jedna w Lansing:P), chwytam po drodze darmową goracą czekoladę i kieruję się pod Kapitol, by zająć jak najlepsze miejsce:)


DSC09529


Parada ma się zacząć dopiero za godzinę, więc jeszcze sporo czekania przede mną, ale wiem, że będzie warto, bo byłam tu już dwa lata temu:) Powoli ludzie zaczynają się schodzić, robi się tłumnie. Śniegu nie ma, ale jest zimno (jakieś -10 C), zaczyna wiać wiatr:( Dobrze, że zabrałam ze sobą plecak, bo chroni moje plecy od wiatru. Obok „sąsiad” narzeka na zimno:P


Po 18 zjezdzają się „osobistości”, m.in. nowo wybrany gubernator stanu Michigan. Podjeżdzają w bryczkach.


DSC09536


Już wiem, że za chwilę zaczną chrzanić i gadać pierdoły, jacy to są super i ekstra:P Dam radę, za jakieś 15-20 minut podjadą pierwsze wozy z parady!


I rzeczywiście zaczyna się! Jeśli nie wiecie na czym polegają takie parady, to Wam zdradzę. Są bardzo proste i bardzo badziewne:P Wystarczy zapłacić, czyt. zasponsorować, przyczepić jakieś światełka na pojazd i można brać udział w paradzie:P Jest to oczywiście też wielka reklama, bo przez megafony słychać kto jedzie, czym się zajmuje, etc.


DSC09537


DSC09540


DSC09549


Nie mogło oczywiście zabraknąć klaunów:D


DSC09553


Ten pojazd wzbudził ogromne zainteresowanie:)


DSC09554


Odwiedził nas też sam MacDonald:P


DSC09556


Mnie spodobali się rowerzyści:)


DSC09562


A zwlaszcza rodzinny rower – taki na 5 osób:D Szkoda, że tak szybko pedałowali:(


DSC09563


Były też “samoloty”:P


DSC09568


I Walmart:P


DSC09570


DSC09572


DSC09574


Mnie najbardziej spodobał się nasz tutejszy autobus przerobiony na dżdżownicę:)


DSC09585


Oczywiście posuwał się jak prawdziwa dżdżownica, wężykiem:P I dodatkowo rozglądał się swoimi oczami z rzęsami a czasem i mrugał do nas:)


DSC09586


DSC09587


DSC09589


DSC09591


Było też sporo szkolnych orkiestr. Niestety za żywi byli dla mojego Sony’ego:(


DSC09594


Grinch też się pojawił, ale tym razem nie popsuł niczego:P


DSC09596


DSC09599


DSC09603


Bardzo pomysłowo reklamowali się hydraulicy, czym wzbudzili wielki aplauz:) Mój sąsiad skomentował to bardzo trafnie słowami : „if you gotta go, you gotta go”:P


DSC09607


Strażacy.


DSC09613


Na koniec podjechał pociąg z Mikołajem:)


DSC09616


I to był koniec godzinnej parady. Zimno mi było okrutnie, ale trzeba było się teraz dopchać pod choinkę! Ostatnie chwile napięcia, gdy ważne osoby chrzaniły dalej:P


DSC09621


Wspólne odliczanie: 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1 !!!!!!!!!!!!  I choinka ożyła:)


DSC09624


Dalsze chrzanienie przez megafon:( Więc sporo osób zabrało się za pamiątkowe fotki, a ja przy okazji zobaczyłam ciekawą czapkę – z brodą i wąsami:)


DSC09627


Na koniec niebo zrobiło się kolorowe od fajerwerków:D Tylko nie wiem dlaczego, zawsze je puszczają zza Kapitolu?


DSC09631


DSC09632


Zmarznięta byłam okrutnie, więc darowałam sobie dalsze oglądanie sztucznych ogni. Poszłam jeszcze na jedyną prawdziwą ulicę ze sklepami (taka mała to stolica stanu:P), ale nic ciekawego się nie działo poza zdzieraniem kasy ze zmarzniętych ludzi za ciepłe jedzenie, picie i domowe wypieki. A w jedynym sklepie z pamiątkami w całym Lansing były tylko tłumy i nic ciekawego do kupienia:( Po drodzez załapałam się jeszcze raz na darmową gorącą czekoladę:) A później poszłam jeszcze do budynku Lansing Center, gdzie rozdawali (też za darmo:D) ciastka z cukrem oraz do wyboru, ciepły lub zimny jabłecznik (czyli taki zagęszczony sok jabłkowy). To samo rozdawali w Lansing  City Market, gdzie dzieci mogły spotkać Mikołaja i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie:) Piegucha zawsze wie, gdzie iść:P Rozgrzałam się bardzo i zapchałam burczący brzuch:P Aż mnie zaczęło nieco mdlić:P Ale cóż, jak dają za darmo... :P


 


Jutro zaczyna się dla mnie „aż” 3-dniowy tydzień pracy:P Dziś i w piątek uniwersytet jest oficjalnie zamknięty:) Dlatego też mogłam dziś pojezdzić na Czerwonce aż 3h ! Od jutra niestety ma już zacząć padać śnieg:( Ale ma być na plusie, więc długo nie zagrzeje miejsca:P


 


Dziękuję za komentarze i kolejne życzenia świąteczne i noworoczne:)


 


drugi.maurycjusz – Ten „braciszek” to jest większy i starszy ode mnie:P