środa, 24 listopada 2010

Buntaro!

Moj kochany laptop znowu sie zbuntowal. Po wiatraku w sierpniu, wczoraj stwierdzil, ze nie podoba mu sie twardy dysk i padl. Na szczescie wszystkie pliki odzyskalam - teraz kopiuje je z powrotem z serwera uczelni na laptopa. Szkoda tylko tego czasu i 75$ na nowe ustrojstwo. Na szczescie laptop zdazyl sie popsuc przed swietem dziekczynienia, wiec grupa komputerowcow z wydzialu mi pomogla! Dzis juz mam glowne programy zainstalowane (choc juz ktoras godzine instaluja mi sie aktualizacje do windy - 97 sztuk!!!!!!!!!) i najwazniejsze - skype dziala! Nie wiem kiedy nastepny wpis na blogu sie pojawi, bo musze wszystko przywrocic do starego stanu, a sil brak:( Ostatnio jestem bardzo wykonczona - fizycznie i psychicznie i jak docieram do domu to kieruje sie zaraz do lozka:( Ale zeby nie bylo, ze tylko cierpie:P Dzis i jutro ide na obiady swiateczne! Dla takich "bidokow" jak ja, co to siedza na kampusie i nigdzie nie jada na swieto dziekczynienia organizuja jeden dzis a drugi jutro - obiady! Juz mi slinka cieknie! Wiem, ze jutro bedzie indyk, ale dzis obawiam sie ze tylko pizza:P Ale przynajmniej nie musze gotowac, a brzuszek bedzie pelny, no i jeszcze w towarzystwie zjem!


Na wydziale juz pustawo, wiec i ja bede sie zwijac! W koncu jak swieto to i ja ide odpoczywac! Oficjalnie zaczynam moj dlugi weekend:)

wtorek, 23 listopada 2010

Pamiątki z Amsterdamu:)

Mam pełno zaległości we wpisach i już się nawet sama nie orientuję, o czym nie zdążyłam jeszcze napisać, ale nic straconego wszystkie zdjęcia są na moim dellu i w końcu sobie o wszystkim przypomnę. Przecież sklerozę mam dopiero początkową:P A dziś będzie bardzo archiwalnie, bo wrześniowo. Z krótkiego pobytu w Warszawie i weekendu w domu, wracałam do Stanów przez Amsterdam i tam właśnie zrobiłam malutkie zakupy:) I to jest moje jedyne miłe wspomnienie z tego lotniska. Pierwszy i mam nadzieję ostatni raz czułam się jak przestępca:( Tak durnych pytań jeszcze nigdy nie słyszałam, np. kto pakował Twoją walizkę, gdzie walizka była między pakowaniem a lotniskiem, do kogo należą rzeczy w walizce, gdzie leżą Siemianowice Śląskie, czyli moje miejsce urodzenia, etc.  A po krótkim przesłuchaniu, dokładne prześwietlenie! Nie zwykły rentgen, ale to prześwietlenie, gdzie widzą jak człowiek wygląda bez ubrania. A to wszystko trzeba przejść, żeby się dostać do Hameryki:( Nie przepadam za "Niemcowicami", ale na ich lotniskach czuję się jak normalny człowiek, a nie jak potencjalny terrorysta:( Na szczęście więcej wizyt na amsterdamskim lotnisku nie planuję, więc więcej takich przeżyć nie będzie:)


A co za pamiątki zakupiłam w sklepie? Naparstek do mojej małej kolekcji:)


 DSC03946


Oraz cholcoki dla mamy:) W Holandii byłam dopiero drugi raz w życiu. Pierwszy raz z tatą, kilkanaście lat temu, jak pojechaliśmy w dwójkę po przyczepę kempingową. Przyczepę mamy do dziś, a na pamiątki nie mieliśmy wtedy czasu i bardzo żałowałam, że nie udało nam się kupić cholcoków dla mamy, bo jeszcze nie wiecie, ale mama zbiera różne małe butki:) I teraz ma jedne z Holandii:)


DSC03947


Na koniec chciałam podziękować Pagatkowi za wyróżnienie:) Dostałam je już prawie miesiąc temu i zapomniałam wczoraj o nim wspomnieć:( Agata, bardzo Ci dziękuję!


1


Nie będę go przekazywać dalej, bo w czasie tego miesiąca co mnie nie było wyróżnienie krażyło po blogach i teraz bym się powtarzała z przyznawaniem go.


I jeszcze coś, co znalazłam w czasie konsultacji. Myślałam, że się przewrócę jak to zobaczyłam:P


1289749647_by_artekgo2


 


anek-73 – Przykro mi, ale jeszcze trochę Cię pomęczę moimi kolczykami. Oprócz nowych xxx kolczyków, kupiłam w sobotę świąteczne kolczyki, ale nimi pochwalę się w grudniu, bo teraz jeszcze nie czas na świąteczną atmosferę na moim blogu.


fejferek – Coś mało się chwalisz na swoim blogu! Popraw się! Tak samo było z kuferkiem DMC. A przecież nie oto chodzi, żeby nie powtarzać co już na innych blogach było, ale żeby pokazać co u Ciebie się dzieje:) I nie wiem co Ty sobie myślisz, ale ja też mam sporo zajęć w domu:P Wiem, że sama mieszkam, ale właśnie dlatego wszystko jest na mojej glowie – sprzątanie, gotowanie, pranie, etc. Trochę ostatnio zaniedbałam sprzątanie mieszkanka, więc teraz takie gruntowne mnie czeka, a wigilię też muszę sobie przygotować, bo niestety kolejna mnie tu czeka, a coś przecież muszę zjeść z rodzinką na skypie:P Przecież nie będę siedzieć o suchym pysku i tylko ślinić się jak będą jeść:P


magdor2009 – Witam i dziękuję za pierwszy komentarz:) Miło poznawać nowe osoby:)


damar5 – Ty się tak nie rządz, to mój blog:P Obiecuję jednak, że następny wpis będzie xxx:) Jeszcze raz gratuluję czerwonego! Mój jest jednak o tyle lepszy, że bardziej ekonomiczny – pali 0 litrów benzynki/km :P I dodatkowo spala kalorie:D

poniedziałek, 22 listopada 2010

Na szybko!

Wracam! Do blogowania, do haftowania, do życia:) Trochę się działo, trochę się będzie działo, ale przede wszystkim będę miała teraz więcej czasu na xxx:) Semestr powoli się kończy, 9 grudnia mam ostatnie laboratorium ze studentami, później jeszcze tylko ich egzamin końcowy i mam spokój z uczeniem do stycznia. Jak mnie nie było, nie miałam niestety ani czasu ani sił na krzyżyki, ale od kilku dni ostro wracam! Mam taką chcicę do xxx, że ostatnio sporo powstaje. Próbuję też nowych rzeczy, w głowie pełno pomysłów – jeden zrealizuję, a już pojawia się kilka następnych:P Tematyka różna – nawet po głowie chodzi mi jeden zajączek wielkanocny:P Przez ostatnie tygodnie jedyny kontakt jaki miałam z haftem, to wizyty na Waszych blogach. Nie miałam czasu na komentowanie, ale widziałam, że sporo się dzieje:) Zwłaszcza w sferze świątecznej. U mnie inaczej, jeszcze nie myślę o Bożym Narodzeniu, choć w sklepach już od dawna ozdoby choinkowe. Od razu uprzedzam, że zadnych bałwanków, śnieżynek, etc u mnie nie uświadczycie, nie mam na nie jeszcze weny i nie wiem kiedy przyjdzie? Pewnie w święta:P W Michigan jesień zbliża się ku końcowi, na drzewach nie ma już żadnych liści, a 5 listopada mieliśmy nawet pierwszy śnieg:( Taki bardzo słaby, bo temperatura była na plusie, ale był. Nie cierpię zimy i mam nadzieję, że szybko nie będę musiała oglądać tego białego świństwa:P Co poza tym? Czuję się jak dziurawa dętka:( Byłam ostatnio chora, sama się leczyłam antybiotykiem, bo jak mnie wzięło, to nawet z sypialni nie umiałam wyjść a co dopiero do lekarza. Czułam się jak, gdy kilka lat temu miałam zapalenie płuc, więc chyba było blisko:( Już pierwsza dawka leku pomogła, więc dobrze się leczyłam:) Trochę tylko zazdrościłam Wam jak czytałam, że jesteście chore i macie siły robótkować. Ja niestety nie miałam sił na nic, przez pierwsz dni tylko spałam albo leżałam w łóżku. Prawie nic nie jedłam, bo po pierwsze nie miałam sił, żeby sobie coś przygotować, a po drugie apetytu nie odzyskałam do dziś. Jest jednak kilka plusów:P Schudłam kilka kilo! :) I nie zamierzam na tym poprzestać:P Już teraz jestem zdrowa, tylko strasznie osłabiona, ale powoli wracam do starej kondycji. Czerwonka mi w tym pomaga:) Wczoraj byłam na pierwszych pochorobowych zakupach, bo wszystko przetrzebione w domu miałam po tym przymusowym kiblowaniu w czterech ścianach i udało mi się załatwić całe zakupy na rowerze! Niestety z kazdą taką sytuacją przekonuję się, że amerykańskie filmy a prawdziwe życie to dwie różne rzeczy i dlatego najlepiej liczyć tylko na siebie.
A zanim jeszcze zachorowałam to miałam jednego wieczoru wenę na kolczyki! I tak na szybko, bo chyba w pół godziny, jak oglądałam halloweenowy odcinek Glee powstały poniższe pary. Choć te pierwsze to właściwie pojedyńcze kolczyki, które luźno można dobierać w pary. I tak właśnie robiłam:) Nawet moim studentkom się podobały:)

DSC04161


DSC04162

DSC04163

DSC04164

DSC04165

DSC04166

Mam też kolejne kolczyki z dyniami:) Tym razem filcowe.

DSC04159

Jakiś czas temu kupiłam też sporo podwójnych przywieszek i tak powstały tematyczne kolczyki.
Kolczyki z czachami dedykuję mojej mamie:) Ona już wie dlaczego:P Matkas, jak będziesz chciała, to chętnie pożyczę:)


DSC04167

DSC04168

DSC04169

DSC04170

DSC04171

I kilka kolorowych par, żeby nie było, że tylko w metalowych biegam:) Te ostatnie przypominają mi patchworki.


DSC04176

DSC04177

DSC04178

A właśnie teraz wybija u mnie 19:00 na nowych zegarach z kukułką:P

 DSC04218

To tyle kolczyków na dziś. A będzie więcej, bo jeszcze kilka par dokupiłam, wyhaftowałam dwie kolejne pary, a trzecie właśnie się robią:P Wpisów w najbliższym czasie powinno być sporo, bo mam kilka robótek do pokazania, zakupów a także nie pisałam jeszcze o mojej październikowej wyprawie do Chicago. Dziś też byłam na ciekawej imprezie, o której będzie osobny post:) A w najbliższym czasie kilka fajnych imprez w okolicy też się odbędzie, więc Wasz „reporter” Wam o nich opowie:)

Wiernym czytelnikom dziękuję za odwiedziny:) Licznik pognał strasznie do przodu jak mnie nie było i ze statystyk widzę, że zaglądaliście tu nawet jak nowych wpisów nie przybywało. To bardzo miłe:)
Dziękuję też za wszystkie komentarze do ostatnich notek. Mama ozdobiła nasze mieszkanko moimi podusiami a także tymi od Dany:) I nawet po ciemku rodzice wpatrywali się w duszka:)
Co do żartu, cieszę się, że nie tylko ja go rozumiem. Czyli nie jest ze mną jeszcze tak źle:P
Z ciekawostek uczelnianych, w tym tygodniu moi studenci pisali kolejny egzamin a ja miałam tą „przyjemnność” go oceniać i dzięki temu dowiedziałam się, że pH może wynosić -0.4!!!!!!!! (minus!!!!!!!!!) Cóź, człowiek zawsze się czegoś uczy:P
Za Wami już dwa długie weekendy, które ja przepracowałam, więc teraz kolej na mnie. W tym tygodniu ja mam długi weekend – w czwartek Święto Dziękczynienia, więc całe Stany mają wolne! A później Czarny Piątek!!!!!!!
A 1 listopada dostałam od rodziców takie zdjęcie, na pocieszenie:) Już Wam wspominałam czego mi brakuje odnośnie Wszystkich Świętych:( Oto właśnie widok z naszej katowickiej kuchni:) Tata, dzięki:)

wszystkich 005